wtorek, 22 września 2015

Przedszkolaki i pierwsza pomoc?

To już trzeci tydzień szkolno - przedszkolnych przygód Dzieciaków. Starsza jest bardzo zadowolona ze swojej nowej placówki oświatowej, my z resztą póki co też. Jako, że przez ostatnie 3 lata odwiedzaliśmy przedszkole, do którego nadal uczęszcza Młodszy Dzieciak, prowadząc dla zainteresowanych grup zajęcia z pierwszej pomocy, w tym roku na prośbę wychowawczyni Młodszego Dzieciaka postanowiliśmy je kontynuować. Sprowokowana wypowiedzią, dotyczącą uczenia pierwszej pomocy dzieci z klas 1-3 szkoły podstawowej - "dla mnie (jako nauczyciela) to absurd", powiem Wam dlaczego warto! Słowa tego nauczyciela poniekąd rozumiem, bo wiele osób naukę pierwszej pomocy kojarzy przede wszystkim z fantomem i resuscytacją. Natomiast zapomina o podstawowych elementach, których możemy uczyć już 3-4 latki!

Pytania "czy warto uczyć pierwszej pomocy przedszkolaki" nie powinnam w ogóle zadawać, bo dla mnie jest to bezdyskusyjne. Tak, tak i jeszcze raz tak. Trzeba tylko przemyśleć formę takich zajęć oraz sposób przekazania treści. I wcale nie jest to trudne, bo każdy dzieciak - większy czy mniejszy - nie raz bawił się w lekarza, ratując swoje zabawki (lub rodzeństwo).

Bardzo lubię prowadzić zajęcia z pierwszej pomocy z najmłodszymi. Dzieciaki są bardzo ciekawe tego co nowe i świetnie naśladują czynności, które się im demonstruje, a wiedzę chłoną jak gąbki wodę. Dlatego naukę pierwszej pomocy warto rozpoczynać jak najwcześniej. Cykliczność takich zajęć spowoduje, że udzielanie pierwszej pomocy będzie dla nich czymś naturalnym.

Parokrotnie linkowałam historie o dzieciakach, które udzieliły pierwszej pomocy dorosłym. 9 letnia Zuzia wezwała pogotowie do dziadka, który dziwnie mówił. 9 letni Bartek pomógł mamie, która dostała ataku padaczki. 14 letnia Weronika jako jedyna w zatłoczonym autobusie udzieliła pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie. Dlaczego to właśnie dzieci są odważniejsze od dorosłych? Oni nie analizują, nie zastanawiają się nad konsekwencjami. Po prostu działają. Odtwarzają to, co widziały na zajęciach, to czego nauczył ich instruktor. Gdy w zeszłym roku, na ostatnim spotkaniu z rodzicami wychowawczyni Młodszego Dzieciaka podziękowała nam za zajęcia z pierwszej pomocy zaskoczeni rodzice mówili - "to już wiemy skąd dzieci wiedziały, że na zraniony palec mam nakleić plaster".

Kiedy zaczynałam zajęcia w grupie u Młodszego Dzieciaka przedszkolaki miały po 3 lata, a w przypadku Starszego Dzieciaka były to 4 latki. Zajęcia trwające 20-30 minut prowadzimy co miesiąc lub co dwa miesiące. Zazwyczaj układamy je tak, aby były tematycznie powiązane z realizowanym programem nauczania.  Na zajęcia przychodzimy w ubraniach służbowych, dzięki czemu dzieciaki nabywają przekonania, że "pan z karetki" wcale nie jest taki straszny (bo my rodzice niestety straszymy często dzieci szpitalem czy zastrzykiem). Do młodszych grup przynoszę zabawki związane np. z kuchnią - deska do krojenia, nóż, kanapki (za tą serię uwielbiam sklepy Ikea) i każde zajęcia rozpoczynamy od rozmowy na temat bezpieczeństwa. Kiedy opowiadam dzieciakom co trzeba zrobić gdy np. mama przetnie sobie palec nożem podczas robienia kanapek dowiaduję się o wielu domowych wypadkach rodziców, rodzeństwa czy też samych dzieci - tu każdy maluch ma coś do opowiedzenia. W zeszłym roku 3 latki plasterki naklejały na Misia Ratownika, którego przyniosłam na pierwsze zajęcia. W tym roku, ta sama grupa przyklejała plasterki sobie nawzajem. Każdy chciał mieć namalowaną ranę, każdy chciał nakleić plasterek czy zabandażować rękę koledze. Mali Ratownicy dostali również bardzo ważne zadanie - mają przekazać rodzicom jak prawidłowo postępować przy krwotoku z nosa. Starsze dzieci, które na zajęciach przedszkolnych poznały już cyfry uczymy numerów alarmowych, postępowania w zadławieniu, omdleniu czy utracie przytomności. I choć maluchom rękawiczki spadają z rączek wiedzą, że nie mogą dotykać bez nich rany, z której leci krew. Na zakończenie zajęć zawsze mam przygotowane nagrody np. naklejki czy odblaski, które w bardzo łatwy sposób można zdobyć.

Nie wiem kim zostaną moje córki w przyszłości. Póki co są na etapie lekarza, piosenkarki, tancerki. Chciałabym tylko, żeby pomaganie innym było dla nich nawykiem, czymś zupełnie normalnym.

Bo udzielanie pierwszej pomocy jest dziecinnie proste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz