środa, 8 lipca 2015

Pewna koza z Kadzidłowa...

Tegoroczny urlop jeszcze przed nami. Dzieciaki jednak często wspominają zeszłoroczne wakacje, które spędziliśmy na mazurach. W pamięci utkwiła im pewna natarczywa koza... Park Dzikich zwierząt w Kadzidłowie, bo stamtąd pochodzi wspomniana powyżej zwierzyna, znajduje się w Puszczy Piskiej - 15 km od Mikołajek, 12 km od Rucianego - Nidy oraz 25 km od Mrągowa i jest jednym z najciekawszych miejsc jakie odwiedziliśmy z Dzieciakami. Choć do Parku dojeżdża się boczną, wyboistą drogą nie ma najmniejszego problemu z odnalezieniem tego miejsca, a to dlatego że dojazd jest bardzo dobrze oznakowany. Park ma na celu pokazanie zwierząt żyjących na terenie naszego kraju, a jego umiejscowienie pozwala na przebywanie zwierzętom w warunkach bardzo zbliżonych do naturalnych. Bilety wstępu są w cenie 18 oraz 9 zł. Dzieci do 3 roku życia nie płacą za zwiedzanie. Pierwsza grupa wyrusza spod kasy o godzinie 9:30. Park zamykany jest o godzinie 18:00

Zwiedzanie parku, który położony jest na ogromny terenie, rozpoczęliśmy od poznania rodziny danieli. Jeden z nich postanowił towarzyszyć nam w dalszej podróży, bo część mieszkańców Parku jest zaprzyjaźniona z ludźmi i tylko czeka na paszę (pokrojone jabłko oraz marchew), którą można zakupić w kasie i bezkarnie, pod okiem przewodnika  karmić nią wskazane zwierzęta. Po parku oprowadza nas przewodnik, który opowiada o mieszkańcach, ich zwyczajach, biologii czy konieczności ochrony. 


Podczas półtoragodzinnego spaceru Dzieciaki stawały na jednej nodze jak czapla, rozczulały się przy maleńkich danielach, pytały "czy to te bociany przynoszą dzieci", zaglądały w oczy małym puchaczom, biegały pomiędzy koziołkami, zatykały nos przechodząc obok dzików, zachwycały się ogromnym łosiem i w ciszy wypatrywały wilków... Niebywałą przyjemność obcowania z kozami, a raczej jedną natrętną kozą miałam ja! Skubana wyczuła marchewkę i jabłka ukryte w mojej torbie i za żadne skarby nie chciała ode mnie odejść! Wręcz przeciwnie kręciła się obok, podskakiwała, wtykała nos do torby. Z opresji wybawili mnie inni zwiedzający, którzy postanowili nakarmić głodomora.






Półtoragodzinna wędrówka pomiędzy poszczególnymi zagrodami minęła nam bardzo szybko, z czego Dzieciaki nie były zadowolone. Ogromną frajdę sprawiło im obcowanie ze zwierzętami, możliwość obejrzenia ich z bliska, nie wspominając o karmieniu. To, co może sprawiać trudność w zwiedzaniu to drewniane schody, które pokonywaliśmy podczas przechodzenia między zagrodami. Rodzicom z maluchami w wózkach polecamy przesadzenie dziecka do chusty czy nosidełka.


2 komentarze:

  1. Fajna relacja. Gratuluję sfotografowania wilka. Ja chciałem, ale zawsze gdy byłem się chował.
    http://przechadzka.pl/wyprawy/kadzidlowo/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Przy zagrodzie wilków spędziłam najwięcej czasu z aparatem w ręku. Ale jak widać udało się...

      Usuń