czwartek, 25 czerwca 2015

Przy okazji Kurozwęki.

Do Kurozwęk dotarliśmy w pewną czerwcową niedzielę tuż po godzinie 14:00. Wyjazd nie był planowany. Wpadliśmy "przy okazji", wracając do domu z Chmielnika. Trafić na miejsce nie jest trudno. Jadąc zarówno od strony Chmielnika, Rakowa czy Staszowa do Pałacu zaprowadzą nas specjalnie przygotowane tablice. Po dojechaniu na miejsce skorzystać możemy z dwóch parkingów tuż przed samym Pałacem. Jeśli mam być szczera to przygotowana byłam na brak miejsc, bo przecież jest niedziela, godzina poobiednia, a i pogoda niczego sobie. Pierwszy z parkingów, na którym zostawiliśmy samochód był praktycznie pusty. Na drugim, mniejszym ale za to bliżej wejścia wolnych miejsc już nie było. Parking jest darmowy.

Po przekroczeniu kładki na rzece Czarna czekał na nas punkt, w którym kupiliśmy bilety wstępu na teren obiektu. Koszt - 3zł osoba dorosła, 2 zł dziecko. Maluchy do lat 4 mają wstęp darmowy. W cenie biletu wstępu mamy możliwość skorzystania z placu zabaw oraz zwiedzenia mini zoo. Pozostałe atrakcje są dodatkowo płatne.

Pałac w Kurozwękach

Ponieważ było już dość późno, a Dzieciaki spragnione były szaleństw na placu zabaw postanowiliśmy, że tym razem skorzystamy z największej atrakcji Kurozwęk - "Safari Bizon". Do odjazdu "Wozu Westernowego" mieliśmy 30 minut, więc Dzieciaki pognały czym prędzej na zjeżdżalnie. Placyk usytuowany jest wśród drzew. Są na nim dwie zjeżdżalnie z drewnianymi domkami i elementami do wspinania, huśtawki, dziupla w drzewie oraz stoliki i ławki przy których można usiąść i zjeść. Nieopodal są budki z pamiątkami i jedna budka z napojami i słodyczami.

Jedna ze zjeżdżalni

Równo o 14:30 zasiedliśmy w specjalnie przygotowanej przyczepie. Dzieciaki pognały na sam przód, tuż za koła... traktora. Takim oto "wozem westernowym" ruszyliśmy wraz z przewodnikiem wgłąb Kurozwęckich łąk, aby zobaczyć, jak to powiedział Młodszy Dzieciak - "duże krowy".

Przejażdżka wozem westernowym

Trochę trzęsło na wertepach, kurz spod kół traktora trafiał prosto w moją twarz ale dla Dzieciaków była to ogromna frajda. Po kilku minutach jazdy dotarliśmy do miejsca, gdzie bizony były na wyciągnięcie ręki. Zwierzęta te zostały sprowadzone do Kurozwęk w 2000 roku. Obecnie ich stado liczy 80 sztuk i stale się powiększa. Kilka dni temu Polskie media obiegła informacja, że Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Kielcach wydał decyzję o zaprzestaniu hodowli. Stado ma do 2019 roku zniknąć. Dlaczego? Bo zagraża Żubrom. Żubrom, których w promieniu kilkuset kilometrów od Kurozwęk nie ma! Czy Bizony znikną z Kurozwęk? Mam nadzieję, że nie. 25 minutowa wycieczka bardzo spodobała się Dzieciakom. Jeszcze kilka dni po niej opowiadały o małych bizoniętach, które widziały i tym co te zwierzęta robiły... Cena takiej przejażdżki to 8 zł od dorosłego i 7 zł od dziecka.

Bizony

Pod koniec przejażdżki wozem Młodszy Dzieciak wyraźnie mnie poinformował, że koniecznie tu i teraz musi coś zjeść bo jest bardzo głodna i ona już dłużej nie wytrzyma. Gdy tylko nasz wóz się zatrzymał podeszłam do punktu informacyjnego, gdzie przemiła Pani powiedziała nam, gdzie co się znajduje. I tak, w Kurozwękach skorzystać możemy z Pałacowej Restauracji, kawiarni mieszczącej się w budynku dawnej Oranżerii oraz Pizzerii Ancona. Dzieciaki zadecydowały, że skoro to wycieczka, to idziemy na pizzę. Pizzeria mieści się w bocznej części Pałacu. Dzięki pięknej pogodzie nasz obiad zjedliśmy w Pałacowym dziecińcu. A pizza? Duża, na cienkim cieście, z dużą ilością składników, w przyzwoitej cenie. Była całkiem smaczna, choć jadałam lepsze.

Pizzeria Ancona
Pizzeria Ancona
Posileni udaliśmy się do mini zoo. Dzieciaki biegały po wytyczonych ścieżkach i zgadywały jakie zwierzęta mieszkają w danym miejscu. Rozpoczęły od strusia Zosi, później były lamy, króliki, szop, owce, kozy, dziki, konie i kucyki oraz świnki wietnamskie, z którymi krótką pogawędkę uciął sobie Młodszy Dzieciak.

Młodszego dzieciaka rozmowy z świnkami wietnamskimi

W mini zoo mieszkają również różne gatunki ptactwa domowego, gęsi, kaczki, kury, które można karmić zakupionym tuż przy klatkach ziarnem. Gdy wszystkie zwierzęta w minii zoo zostały przez Dzieciaki odnalezione Młodszy Dzieciak krzycząc "zjadę tylko dwa razy" obrał kierunek na plac zabaw.

To oczywiście nie wszystkie atrakcje tego miejsca. Dzieciaki były już zmęczone całodniową wycieczką i niestety nie udało nam się namówić ich na zwiedzanie lochów, w których obejrzeć można reprodukcje broni rycerskiej oraz zabytki znalezione podczas porządkowania piwnic czy Pałacowego Muzeum. W naszym odczuciu Kurozwęki do wspaniałe miejsce z wieloma atrakcjami zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, do którego na pewno wrócimy (w lipcu będzie tu labirynt z kukurydzy!).

Więcej na temat Pałacu oraz atrakcji, miejsc noclegowych i tego jak trafić do Kurozwęk znajdziecie na http://www.kurozweki.com/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz