środa, 8 kwietnia 2015

Dlaczego to dzieciaki ratują, a dorośli odwracają głowy?

"13-latka udzieliła pierwszej pomocy potrąconemu na przejściu dla pieszych mężczyźnie". "Kiedy w centrum Bełchatowa doszło do zderzenia dwóch samochodów, z pomocą ruszył 15 - latek. Inni tylko obserwowali rozwój wydarzeń". "Zuzanna lat 9, miała w szkole lekcje pierwszej pomocy. Była w domu sama z dziadkiem. Dziadek zaczął dziwnie mówi, więc Zuzanna zadzwoniła na pogotowie ratunkowe - tak jak nauczyli ją w szkole. 40 minut później dziadek z objawami udaru mózgu był pod opieką neurologa i wjeżdżał do pracowni tomografii komputerowej".

To tylko niektóre przykłady, mówiące o tym, jak dzielne potrafią być dzieciaki w różnym wieku. To one, choć wokół znajdują się dorośli, zachowują zimną krew i ratują życie innym osobom. Kiedy po raz kolejny przeczytałam artykuł mówiący o tym, że nastolatka uratowała komuś życie, a dorośli będący wokół niej uciekali zaczęłam się zastanawiać co z nami - dorosłymi jest nie tak? Czy faktycznie wśród społeczeństwa panuje tak ogromna znieczulica? Co takiego mają w sobie te kilku - kilkunastoletnie dzieciaki, że potrafią być mądrzejsze od dorosłych? Tak, tak! Mądrzejsze! Grzesiek Nowak - autor bloga Ratowniczy, na swoim fanpage napisał - "Co odróżnia 14-latkę od tłumu dorosłych? Jaja, których oni nie mają, żeby wykonać proste czynności w ramach pierwszej pomocy".

Może i łatwo mi mówić, że udzielanie pierwszej pomocy to nic trudnego, bo zawodowo jestem związana z ratownictwem. Wiem też że my - dorośli boimy się (choć zupełnie niesłusznie) prawnych konsekwencji źle udzielonej pierwszej pomocy, ale jeżeli będziemy pamiętali o kilku podstawowych zasadach, na pewno nie zrobimy krzywdy poszkodowanemu. Prawda jest taka, że wielu z nas swój ostatni kurs pierwszej pomocy odbyło kilkanaście lat temu - gdy byliśmy nastolatkami. Teraz nie mamy na to czasu. A może powinniśmy go znaleźć? Znam kilka firm, w których cyklicznie - w ramach szkolenia BHP pracodawcy organizują szkolenia z pierwszej pomocy. Nie 1 godzinny wykład, a 5 godzinne zajęcia z ćwiczeniami. Szkoda tylko, że nastawienie pracowników jest o wiele mniej entuzjastyczne niż ich pracodawców (nie raz słyszałam przed rozpoczęciem zajęć "po co mnie tu przysłali", "stracę kilka godzin, a mogłam zrobić...").

I to nas - dorosłych różni od dzieci. Nie chce nam się, uważamy że ta wiedza nam się nie przyda. A dzieciaki? Dzieciaki podchodzą do zajęć z pierwszej pomocy z ogromnym zaangażowaniem. Choć moi "mali uczniowie" czasami mają po 4 lata, wiem że wiele z takich zajęć zapamiętują (na spotkaniu z rodzicami, gdy wychowawczyni opowiedziała o zajęciach z pierwszej pomocy, które prowadziłam dla najmłodszej grupy przedszkolnej, zaskoczone mamy mówiły - "to ja już wiem skąd ona wiedziała, że na skaleczony palec mam przykleić plasterek").

I choć jakiś czas temu kilka osób próbowało mi wmówić, że uczenie przedszkolaków udzielania pierwszej pomocy nie ma najmniejszego sensu, zachowanie nastolatków, o których wspominałam wcześniej, pokazuje zupełnie coś innego.

A nam dorosłym powinno być wstyd, że to dzieci dają nam takie lekcje! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz