czwartek, 15 stycznia 2015

Wielkie granie z nauczaniem...

W Finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy włączamy się dość aktywnie od kilku lat. Od ilu dokładnie? Nie pamiętam. Jednak kiedy na świecie pojawiły się Dzieciaki, na Finały patrzę trochę inaczej. Po urodzeniu, obie dziewczynki miały zrobione przesiewowe badania słuchu. W ich książeczkach zdrowia, na pierwszej stronie wklejone są certyfikaty potwierdzające badanie - badanie, które odbyło się dzięki programowi wprowadzonemu i sfinansowanemu przez WOŚP. To nasze granie to taka cegiełka dołożona do tego co robi WOŚP.

Jak to nasze granie wygląda?
Już kiedyś wspominałam, że razem z tatą dzieciaków jesteśmy członkami Grupy Ratownictwa PCK Ostrowiec Św. Gdy przygotowywaliśmy scenariusz pokazów, które mieliśmy przeprowadzić właśnie w ramach tegorocznego Finału WOŚP padła propozycja, aby na scenie pojawiły się Dzieciaki i pokazały, że udzielanie pierwszej pomocy jest dziecinnie proste. Dla mnie pomysł fantastyczny - tylko czy One skupią się na te 10-15 minut? Czy w trakcie pokazów któraś nie powie "już mi się nie chce"? Dzieciaki są bardzo charakterne, więc wszystko może się zdarzyć. 

Przed Finałem.
Przygotowania rozpoczęłam od rozmowy ze Starszym Dzieciakiem. "Wiesz, jedziemy do Bałtowa zrobić pokazy jak należy ratować" - powiedziałam. "Chciałabyś nam pomóc?" - spytałam od razu. - "No dobra" - odparł Starszy Dzieciak. "A powiesz co trzeba zrobić jak ktoś się krztusi?" - zagadywałam dalej. "Mamo, przecież to łatwizna, pewnie że powiem" - odparła."Mała - a pozwolisz, żeby Starszy Dzieciak pokazał na Tobie jak się ratuje?" - zapytałam Młodszego Dzieciaka. "No dobla" - odparła, po czym obie poszły do pokoju malować.

Pokazy.
Plan był prosty. Ja zadaję pytanie Starszemu Dzieciakowi, ona odpowiada i pokazuje na Młodszym Dzieciaku co w danej sytuacji należy zrobić, po czym ratownicy z Grupy Ratownictwa PCK Ostrowiec Św. jeszcze raz w zwolnionym tempie pokazują dokładnie całe postępowanie ratownicze. Czy się udało? Myślę, że tak. Starszy Dzieciak pięknie powiedział, że podczas zadławienia nie podnosimy rąk do góry i pokazał na siostrze jak należy postępować, a ja poprosiłam wszystkich zgromadzonych o wstanie. Jakie było zdziwienie wśród zaproszonych gości i wolontariuszy gdy poprosiłam aby pod okiem naszych ratowników przećwiczyli czynności, które należy wykonać gdy ktoś się krztusi. Czy wszyscy ćwiczyli? Tak! Starsi i młodsi. Pan Wójt gminy Bałtów, Pani Skarbnik, prowadzący Finał, goście, wolontariusze. Ćwiczyli i dopytywali! A przecież o to nam chodziło. Później przyszedł czas na omówienie postępowania w przypadku krwotoku z nosa. I znów okazało się, że część osób uważa, że w takiej sytuacji należy odchylić głowę do tyłu. Na zakończenie tata Dzieciaków pokazał jak należy się zachować w przypadku wypadku narciarskiego, gdy poszkodowany jest nieprzytomny. Oczywiście idealnie nie było. Młodszy dzieciak po 10 minutach ze zdenerwowaniem oświadczył "nie podoba mi się, ze nic nie pokazuje", a Starszy dość głośno wykrzyczał "jak ja cię kocham mamusiu"...
"Jak ktoś się krztusi to nie mówimy, żeby podnosił ręce do góry..."

"...tylko uderzamy w plecy - o tak!"
Zabawa?
Dla Dzieciaków na pewno. Dla dorosłych? Mam nadzieję, że lekcja która pokazała że udzielanie pierwszej pomocy jest dziecinnie proste!

Ćwiczyli na prawdę wszyscy!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz