wtorek, 20 stycznia 2015

Dzieciaki bezpieczne na nartach.

Jako, że sama jeżdżę na nartach, już w zeszłym sezonie myślałam o zapisaniu Dzieciaków na pierwsze lekcje. Starsza miała prawie pięć lat, więc według instruktorów był to jak najbardziej dobry moment. Jednak zawsze coś nam wypadało, a to choroba, a to praca. Kiedy już znaleźliśmy chwilę czasu był koniec zimy. Gdy w tym roku pojechaliśmy do "Szwajcarii Bałtowskiej" po ciocię Dzieciaków (która jest instruktorem narciarskim), Starsza jak zaczarowana patrzyła na maluchy uczące się jeździć. Idąc do samochodu cichutko powiedziała "jak ja bym chciała jeździć na nartach". Nie minęły 4 dni, a podekscytowane Dzieciaki rozpoczęły swoją pierwszą lekcję. Pierwszą i nie ostatnią! Czy przygotowywaliśmy Dzieciaki jakoś specjalnie do jazdy na nartach? Nie. Ale jest kilka rzeczy o których musimy pamiętać, rozpoczynając narciarską przygodę naszego malucha.

Ubranie.
Ciepło i wygodnie! To najważniejsze.
Jak dla mnie nie musi być najmodniejsze, ani z najwyższej półki cenowej (zwłaszcza jeżeli to pierwsze kroki dziecka na nartach) ale musi spełniać kilka bardzo ważnych funkcji. Po pierwsze ma ochronić nasze dziecko przed zimnem, wiatrem oraz wilgocią. Po drugie ma być wygodne - nie może krępować ruchów malucha i musi się łatwo zdejmować. Jeżeli chodzi o okrycie wierzchnie - najlepszym rozwiązaniem są spodnie z szelkami i kurtka, która posiada tzw. śniegołap. My nie inwestowaliśmy w nowe ubrania. Spodnie narciarskie to standardowe zimowe ubranie Dzieciaków, a kurtki zimowe które kupujemy (ohh Lidlu uwielbiam Cię za zimową odzież dla dzieci) małą właśnie śniegołapy. Kolejny element odzieży wierzchniej to rękawice - dla maluchów najlepsze są te z jednym palcem i nieprzemakalne. My zawsze mamy ze sobą drugą parę rękawiczek na zmianę. I nie ważne czy jedziemy z Dzieciakami na narty czy idziemy na sanki. Maluch nie powinien chodzić w przemoczonych rękawiczkach, bo w ten sposób może nabawić się odmrożeń. Czapka - z doświadczenia wiem, że najlepsza będzie bawełniana kominiarka lub najzwyklejsza czapka pozbawiona pomponów (pierwszy raz Dzieciaki miały czapki z pomponami i nie było im zbyt wygodnie). Czapka musi dobrze przylegać do główki malucha, bo zakładamy na nią kask, a ten nie może zsuwać się wraz z czapką na oczy dziecka. A co zakładamy pod spód? Na sam początek nie ma potrzeby kupowania dla malucha bielizny termoaktywnej. W zupełności wystarczy bawełniana koszulka, rajtuzki i wygodna bluza lub polar. Nie zapomnijcie o długich, dobrze przylegających do nogi maluszka skarpetach. 

Kask!
Kask to podstawa!
Zgodnie z ustawą z dnia 18 sierpnia 2011 roku, o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i zorganizowanych terenach narciarskich, osoba uprawiająca narciarstwo lub snowboording na zorganizowanym terenie narciarskim, do ukończenia 16 roku życia jest zobowiązana używać w czasie jazdy kasku ochronnego, konstrukcyjnie do tego przeznaczonego. Gdy przed pierwszym wyjazdem na narty zaczęliśmy rozmowy o tym w co musimy wyposażyć nasze Dzieciaki padło hasło "kask". Starszy Dzieciak od razu podłapał temat i stwierdziła, że nie musimy jej wypożyczać kasku bo ona taki przecież ma - do jazdy na rowerze! Dobre dziesięć minut tłumaczyłam jej dlaczego ten kask nie nadaje się na narty. Pamiętajcie, że to my jako rodzice jesteśmy zobowiązani do wyposażenia naszego dziecka w odpowiedni kask. Jeżeli nasz maluch będzie na stoku narciarskim jeździł bez niego grozi nam kara grzywny. Wbrew pozorom kaski nie są ciężkie, a Dzieciaki bezdyskusyjnie założyły je na głowy. Oczywiście wcześniej odbyła się dyskusja czy kask ma być czerwony czy srebrny.

Sprzęt narciarski.
Zarówno nart, butów jak i kasku nie kupowaliśmy z prostej przyczyny - nie byliśmy pewni czy pierwsza lekcja jazdy na nartach nie będzie dla Dzieciaków ostatnią. Przy stoku na którym jeździmy na nartach jest bardzo dobrze wyposażona wypożyczalnia, w której mają sprzęt nawet dla 3-4 latków. Serwisanci dokładnie wypytali o rozmiar stopy Dzieciaków, ich wzrost oraz wagę i dobrali dla nich odpowiedni sprzęt. Koszt wypożyczenia? W przypadku kompletu dla dzieciaków (buty, narty, kask) płaciliśmy 29zł za trzy godziny użytkowania sprzętu przez jednego dzieciaka. Po trzech lekcjach już wiemy, że Starszy Dzieciak jest zafascynowany jazdą na nartach i myślę, że jeszcze tej zimy (o ile do nas wróci) kupimy jej cały komplet do bezpiecznej jazdy na nartach.
Sprzęt wypożyczony. Tym razem srebrne kaski.

Z instruktorem czy bez?
Choć sama jeżdżę na nartach w tym przypadku nie miałam żadnych wątpliwości. Oczywiście, że z instruktorem. Dlaczego? Po pierwsze to on doskonale zna techniki nauki jazdy, to on wie czego może od dziecka wymagać i przede wszystkim podpowie nam czy to odpowiedni moment na rozpoczęcie jazdy na nartach dla naszego malucha. Nie okłamujmy się. Wielu z nas jest bardzo ambitnych i najlepiej od razu założyło by dziecku narty na nogi i uczyło zjeżdżać, zapominając o nauce chodzenia w butach narciarskich, poruszania się na nartach czy sposobie upadania. Skąd wziąć instruktora? W tej chwili przy większości stoków narciarskich funkcjonują szkoły jazdy. Jak to się mówi "koniec języka za przewodnika". Pytajcie znajomych, a na pewno znajdziecie odpowiedniego szkoleniowca dla waszego dziecka. My dzięki cioci Dzieciaków zostaliśmy skierowani do fantastycznego Pana Krzysia z Amigo - Ski w Bałtowie. Starszy Dzieciak go uwielbia i słucha, co jest bardzo ważne. Zanim nasze dziecko zacznie jeździć na nartach musimy pamiętać, że to co dla nas - rodziców narciarzy jest banalnie proste, naszemu maluchowi (a raczej jego mięśniom) może sprawiać znaczną trudność. Dlatego zaufajmy instruktorowi, nie stójmy przy dziecku podczas całej lekcji i nie strofujmy go. Chyba, że chcemy zniechęcić malca do jazdy na nartach. 

Młodszy Dzieciak z Agnieszką z Amigo - Ski.
Samodzielna jazda Starszego Dzieciaka pod czujnym okiem Krzysia z Amigo - Ski.

Bezpieczeństwo jest najważniejsze!
O tym my, jako rodzice musimy pamiętać zabierając nasze dzieciaki na stok narciarski. Jak już wcześniej wspominałam podstawą jest dobrze dobrany sprzęt, kask oraz odzież, która uchroni naszego malucha przed działaniem zimna, wiatru czy wilgoci. Musimy również pamiętać o Dekalogu Reguł Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Zapisy dekalogu znajdziecie na pewno przy każdej stacji narciarskiej. Warto z nimi zaznajomić starsze dzieciaki, które samodzielnie korzystają ze stoku.




* Post powstał dzięki pomocy Agnieszki Czechowskiej - ratownika narciarskiego oraz instruktora narciarskiego w Szkole Narciarskiej i Snowbordowej Amigo - Ski


Chcecie dowiedzieć się więcej na temat pierwszych nart z dzieckiem? Skorzystajcie z darmowego e-booka.
http://www.szwajcariabaltowska.pl/wp-content/uploads/2015/01/Darmowy-e-book-Narty-z-dzieckiem.pdf



1 komentarz:

  1. My w tym roku zabieramy nasze szkraby do Livigno, kaski już naszykowane, tylko młodej jeszcze musimy narty dokupić, bo wyrosła ze starych. Fajny post, pozytywny, dzięki!

    OdpowiedzUsuń