sobota, 14 listopada 2015

Cukrzyca i dzieci...

Są takie same jak inne dzieci. Mają takie same marzenia. Biegają, chodzą na balet, grają w piłkę nożną, jeżdżą na nartach, rolkach czy sankach. Lubią rysować, dokuczać, przytulać się. W ich plecakach obok piórnika i pojemnika z drugim śniadaniem znaleźć można glukometr i pen z insuliną. Niektórzy, przy pasku spodni mają pompę insulinową, a ich małe paluszki są pokłute igłami. O kim mowa? O dzieciakach chorych na cukrzycę typu 1.

Ponieważ w naszym społeczeństwie nadal funkcjonuje wiele nieprawdziwych opinii na temat cukrzycy, a materiał wyemitowany w TVP w programie "Pytanie na śniadanie" wzbudził poruszenie wśród rodziców chorujących dzieciaków pozwólcie, że w Światowym Dniu Cukrzycy po raz kolejny, wraz z tatą Niny opowiemy Wam o tej chorobie.

Cukrzyca typu 1 jest chorobą nieuleczalną. Najczęściej dotyczy dzieci, młodzieży oraz osób do 30 roku życia. Nie jest związana ze złą dietą i jedzeniem słodyczy (ile razy słyszeliście lub sami mówiliście - nie jedz tyle słodkiego, bo zachorujesz na cukrzycę?). 

Skoro nie zła dieta i słodycze, to co?
W trzustce znajdują się komórki β i to one produkują insulinę - hormon niezbędny do prawidłowego metabolizmu cukru (węglowodanów). Komórki β są niszczone przez organizm chorego, a co za tym idzie pojawia się znaczny niedobór insuliny. W krwi jest wysokie stężenie cukru ale komórki (one cukru potrzebują do życia), których nie pobudza insulina nie pobierają cukru z tej krwi. Dodatkowo wątroba uwalnia zmagazynowaną glukozę - bo skoro komórkom jej brakuje to trzeba je wspomóc. W ten sposób poziom cukru w organizmie rośnie.

Cukrzycę da się wyleczyć?
Jak już wcześniej wspomniałam cukrzyca typu 1 jest chorobą nieuleczalną i wymaga podawania insuliny przez całe życie. Tylko w ten sposób można utrzymywać prawidłowy metabolizm cukru w organizmie. Chory na cukrzycę typu 1 musi mierzyć poziom cukru za pomocą glukometru nawet 10-15 razy na dobę. Także w nocy. Niestety chorzy na cukrzycę typu 1 narażeni są na epizody nagłego spadku cukru, więc samokontrola jest bardzo ważna. Wielu chorujących do podawania insuliny używa pompy insulinowej. Urządzenie to ma za zadanie zastąpić chorą trzustkę. Chory musi jednak stale obserwować swój stan, bo to on decyduje o podaży insuliny przez pompę.

A odpowiednia dieta?
Nie ma diety cukrzycowej. Chorzy na cukrzycę typu 1 powinni odżywiać się, zgodnie z zasadami zdrowego żywienia - tak jak odżywiać powinien się każdy z nas. Muszą jednak liczyć węglowodany, białka i tłuszcze i podawać odpowiednią dawkę insuliny. 

Wysiłek fizyczny?
Odpowiedni wysiłek fizyczny jest bardzo wskazany w cukrzycy. Wymaga jednak od choregi dużej samodyscypliny. 

Dzieci chore na cukrzycę typu 1 poza chorobą nie różnią się niczym od swoich zdrowych rówieśników. Mogą i powinny chodzić do przedszkola i szkoły oraz brać udział we wszystkich zajęciach. Dzieci z cukrzycą typu 1 doskonale wiedzą jak mają sobie zmierzyć cukier czy podać insulinę. Te starsze często nie potrzebują pomocy dorosłych! Potrzebują tylko zrozumienia, tolerancji i... wiedzy! Wiedzy o tym czym jest ich choroba!

Niestety choroba ta wiąże się z różnymi powikłaniami. Podanie zbyt dużej dawki insuliny, opóźniony posiłek, zbyt długi, nieskontrolowany wysiłek fizyczny mogą doprowadzić do nagłego spadku cukru - hipoglikemii. W takiej sytuacji cukrzycy niejednokrotnie traktowani byli jak osoby pod wpływem alkoholu. 
Jakie są objawy hipoglikemii oraz jak pomóc cukrzykowi pisaliśmy TUTAJ

 

piątek, 6 listopada 2015

Jak nie dać się zabić na drodze.

Tyle akcji społecznych, nagłaśniania w telewizji, nawet mandat z tego tytułu można dostać - i co? I nic!

Jeszcze październikowe popołudnie. Jest 17:02. Wsiadamy do naszej "Zośki" i jedziemy do znajomych. Do takich znajomych, do których jeździ się średnio raz w tygodniu na kiełbaskę z ogniska czy wspólny obiad. Zapada zmrok. Mijamy ostatnie zabudowania. Przed nami długa prosta droga. Teren niezabudowany. Z obu stron las. Żadnego oświetlenia. Niby ograniczenie do 90km/h, a Tata Dzieciaków jedzie wolniej. "Mówiłem Ci, że w zeszłym tygodniu Z. miał tu spotkanie z łosiem?" "Z kim?" - dopytuję. "Nie z kim, a z czym. Łoś mu przebiegł przed maską samochodu" - wytłumaczył mi spokojnie małżonek. Nie zdążył dokończyć kiedy nacisnął na pedał hamulca i odbił lekko kierownicą w lewo.  "Widziałaś" - spytał. A no widziałam... i nie był to łoś. Sarna też nie! Widziałam pieszego. Pieszego, którego zauważyliśmy w ostatniej chwili. Pieszego, który miał na sobie ciemne spodnie, ciemną kurtkę, kaptur na głowie i żadnego odblasku... Ominęliśmy tego człowieka ale czy kolejnym kierowcom się udało?

Tego samego dnia wieczorem dostałam wiadomość od przyjaciółki, mieszkającej obecnie w Niemczech: "Byłam na nordic walking. Ponad godzinę. Rany ile tu grup się spotyka! Na tym samym parkingu spotyka się też grupa biegaczy. Wszyscy w kamizelkach odblaskowych. Kto chce to przychodzi. Warunek - koszulka odblaskowa." 

Skąd taka różnica? Dlaczego u nas tak wiele osób porusza się po zmroku, w terenie gdzie nie ma chodnika, gdzie nie ma ograniczenia prędkości bez odblasków? Brak świadomości? Lenistwo? No bo chyba nie finanse? Brałam udział w na prawdę wielu festynach, pokazach czy szkoleniach podczas których KAŻDY, nie tylko dziecko mógł dostać odblask - opaskę na rękę, breloczek w różnorodnych kształtach, chusty na szyję czy wspomnianą kamizelkę! Ja rozumiem, że chodzenie w żółtej kamizelce jest obciachowe ale tu chodzi o nasze bezpieczeństwo. O życie...

Myślicie, że idąc po zmroku poboczem, w nieoświetlonym terenie, w ciemnym ubraniu jesteście widoczni dla kierowców? Jesteście. Aż z 20 metrów! A wiecie jaka jest droga hamowania samochodu poruszającego się z prędkością 50km/h? Około 30 metrów. Co dają odblaski? Niewielką różnicę? Jeśli macie na sobie elementy odblaskowe kierowca jest w stanie zauważyć Was z odległości 150 - 300 metrów!
Strzałką oznaczony jest pieszy. Odległość od samochodu to 50 kroków. Fot. W. Drewka
Pewnie zapytacie mnie czy noszę odblaski na co dzień? Nie. Nie noszę. Poruszam się w większości samochodem lub w terenie miejskim. W mojej torebce mieszka jednak (wraz z rękawiczkami i maseczką do resuscytacji czerwony odblaskowy miś). W samochodzie mamy dwie odblaskowe kamizelki. Nie są schowane głęboko w bagażniku. Są w skrytce pod siedzeniem pasażera tak, żeby w razie potrzeby można było je szybko wyjąc. Bluza w której biegam, nasze kurtki zimowe i te w których chodzimy po górach mają wszyte odblaskowe elementy, podobnie z resztą jak jesienne i zimowe kurtki Dzieciaków. 

No właśnie... Dzieci... To z nich powinniśmy brać przykład! Ba! Sami przypinamy im do tornistrów elementy odblaskowe! Bo chcemy, żeby były bezpieczne! Widoczne! Zróbmy to samo dla siebie!

A może do noszenia odblaskowych elementów przekona Was jeden z dyktatorów mody -  Karl Lagerfeld?

Zdjęcie z francuskiej kampanii społecznej.

wtorek, 13 października 2015

Ratownik Medyczny... Kto to?

W jednej z rozgłośni radiowych od rana mówią, że dziś jest dzień garnituru. W sumie coś w tym jest
bo my też mamy swoje "garniturki" i choć nie są one w klasycznych kolorach, również bardzo dobrze się w nich prezentujemy. Mało kto jednak wie, że będący na dyżurze Tata Dzieciaków obchodzi dziś swoje święto. 13 października został ustanowiony w naszym kraju Dniem Ratownictwa Medycznego. Choć często nazywani jesteśmy sanitariuszami - no bo skoro nie lekarz, ani nie pielęgniarka to kto - nie jesteśmy nimi. Kim w takim razie jest Ratownik Medyczny? Czym się zajmuje?

Oto jak nas widzicie.

Ratownik medyczny to...
"Dla mnie ratownik medyczny - osoba która pracuje w szpitalu, przychodni, centrum ratownictwa medycznego, TOPR, GOPR".

Jeździ karetką...
"Ratownik Medyczny to ktoś kto jeździ karetką i jest pierwszym kontaktem chorego z profesjonalną służbą medyczną".

Ratuje...

"Ratownik Medyczny to ktoś, kto zabezpieczy Twoje zdrowie lub uratuje życie, zanim znajdziesz się w szpitalu".

Uczy...
"Ratownik medyczny to osoba do której mam ogromny szacunek, ponieważ był przy mojej siostrze przy pierwszym ataku padaczki i nauczył jak sobie radzić w takiej sytuacji".

Nie wybiera...
"Jest osobą, która bez względu na pochodzenie, kolor skóry, stan osoby czy jej wygląd udzieli wsparcia lub odpowiedniej fachowej pomocy w razie gdy taki człowiek jej potrzebuje".

Zachowuje zimną krew...
"(...) Ratownik medyczny to człowiek, który w całym bałaganie jaki zwykle towarzyszy "wizycie" karetki zachowuje zimną krew i trzyma w ryzach niepokornych pacjentów. Musi odznaczać się stanowczością, odwagą, a jednocześnie wyczuciem kiedy pogłaskać, a kiedy pokrzyczeć(...)".

Trzyma za rękę...
"(...)To pan trzymający za rękę moją umierającą babcię i tłumaczący cierpliwie jak dziecku że musi zgodzić się na szpital (..)".

Praca to jego pasja...
"Zawód dla odważnych, pełnych empatii dla drugiego człowieka. To nie jest przypadkowy wybór. To misja. Przypadkowi odchodzą."

Jest niedoceniany...
"(...)Myślę, że ratownik medyczny to także osoba niedoceniana, a przecież większość uratowanych ludzi to właśnie ratownikom zawdzięcza życie".

Jest rodzicem...
"Latownik medycny to mama i tata Amelki". 


"(...)Taki anioł stróż który w potrzebie pomoże. Uratuje życie".


Ratownik Medyczny to osoba, która pracę znajduje w wielu miejscach. Przede wszystkim jesteśmy członkami Zespołów Ratownictwa Medycznego, pracujemy w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, w zespołach Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, w Oddziałach  Intensywnej Opieki Medycznej. Jesteśmy członkami Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Ochotniczych Straży Pożarnych. Wielu z nas pracuje również w Państwowej Straży Pożarnej. Nie jesteśmy sanitariuszami. Skończyliśmy studia wyższe lub szkoły policealne. Stale się kształcimy. Wykonujemy medyczne czynności ratunkowe. Podajemy samodzielnie (zgodnie z odpowiednim rozporządzeniem) leki. Uczymy. Dla wielu z nas to, co robimy jest ogromną pasją. Jesteśmy tam, gdzie ktoś z Was potrzebuje pomocy... Ratujemy ludzkie życie...

wtorek, 14 lipca 2015

Dzieci, które bawią się w wodzie robią hałas! Toną w ciszy!

"Kapitan wskoczył do wody w ubraniu, prosto z kabiny i zaczął płynąć sprintem w kierunku ofiary. Jako były ratownik skupił swój wzrok tylko na niej. “On chyba myśli, że się topisz” - powiedział mąż do żony. Wcześniej pryskali na siebie wodą, ona krzyczała, ale teraz już znieruchomieli stojąc po szyję w wodzie na piaskowej mieliźnie. „Przecież wszystko jest w porządku, co on wyprawia?” - zapytała żona, nieco zirytowana. Mąż krzyknął  - „Wszystko w porządku!” i zaczął machać do kapitana, żeby ten zawrócił. Kapitan dalej twardo płynął w ich kierunku. „Z drogi!” - krzyknął, gdy przepływał między nimi. Dokładnie trzy metry za ich plecami topiła się ich dziewięcioletnia córeczka. Już bezpieczna w ramionach kapitana wybuchła płaczem..."

Wakacje trwają w najlepsze. Niemal każdego dnia docierają do nas informacje o kolejnej ofierze, która utonęła. O tym jak bezpiecznie wypoczywać nad wodą pisaliśmy w zeszłym roku. Tym razem, dzięki artykułowi  "Drowning dosen`t look like drowning", który wpadł mi w ręce w wersji oryginalnej chcę zwrócić Waszą uwagę na coś zupełnie innego.

Jak Waszym zdaniem wygląda osoba tonąca? Nie wiecie? Przecież nie raz widzieliście oglądając "Słoneczny Patrol" jak piękna Pamela Anderson wskakuje do wody na widok machającej rękoma i krzyczącej osoby. Czy tak jest w rzeczywistości? Przeczytaj jeszcze raz zacytowaną część artykułu...

Ludzie toną w ciszy. 
W większości przypadków ludzie, którzy toną nie są w stanie wołać o pomoc! Ich usta znajdują się na przemian nad wodą i pod nią. Są to ułamki sekund, podczas których tonący nie ma czasu na zrobienie wdechu i wydechu, więc tym bardziej nie jest w stanie krzyknąć. Tonący nie potrafią machać rękoma. Odruchowo rozkładają ramiona i wykonują nimi ruchy, które mają pozwolic im utrzymać się nad wodą, nie są w stanie się uspokoić. Tonący cały czas znajduje się w pozycji pionowej i nie jest w stanie machać nogami.

Cała walka trwa 20 - 60 sekund!  Przerażające? 

Oczywiście, są osoby które głośno wołają o pomoc. To Ci, którzy doświadczają tzw. "rozpaczy wodnej". Stan ten nie trwa długo, i w przeciwieństwie do prawdziwego topienia się, poszkodowani współpracują z ratownikami, chociażby chwytając za rzucone do nich koło ratunkowe.

Jak wygląda tonący?
  • głowa znajduje się w wodzie, usta tuż nad nią
  • głowa jest pochylona do przodu, a usta są otwarte
  • oczy są szklane, a spojrzenie puste
  • oczy są zamknięte
  • włosy spadają na czoło lub oczy
  • znajduje się w pozycji pionowej, a jego nogi nie pracują
  • gwałtownie łapie powietrze
  • próbuje płynąć ale stoi w miejscu
  • próbuje płynąć na plecach

"Dzieci, które bawią się w wodzie robią hałas! 
Jeśli ucichną podpłyń do nich i dowiedz się co jest grane!"

wtorek, 30 czerwca 2015

Parzący Barszcz!

Gdzieś na facebooku mignął mi ostatnio artykuł, a raczej ostrzeżenie dotyczące oparzenia. Oparzenia nietypowego, bo spowodowanego rośliną o nazwie barszcz Sosnowskiego. Co to za roślina? Skąd się wzięła w naszym kraju i dlaczego jest taka niebezpieczna? Już odpowiadamy na te pytania.

Zacznijmy od tego czym jest i jak wygląda barszcz Sosnowskiego.
Barszcz Sosnowskiego, tak jak i barszcz olbrzymi to rośliny z rodziny selerowatych. Należą do największych roślin zielonych w Polsce. Osiągają wysokość 5 metrów, a czasem nawet więcej. Łodyga barszczu ma grubość 8 -12 cm, a w środku jest pusta. Roślina ta posiada bardzo duże liście, osiągające długość 1,5 metra. Ogromne blachy kwiatów w kolorze białym lub różowym mogą osiągać wielkość 30 - 75 cm. Kwiaty wydzielają specyficzny zapach, przypominający świeżo skoszone siano (kumaryna). Roślina ta bardzo często mylona jest z nieszkodliwym łopianem czy barszczem zwyczajnym.

Barszcz Sosnowskiego pochodzi ze wschodniej Azji, a dokładniej z masywu Kaukazu. Do Polski przywędrował w drugiej połowie XX wieku z byłego ZSRR jako roślina paszowa. Ze względu na trudności ze zbiorem tej ogromnej rośliny oraz oparzeń, które powodowało zaniechano jej uprawy. Mięso oraz mleko pochodzące od zwierząt karmionych barszczem Sosnowskiego miało zapach wspomnianej wcześniej kumaryny. Choć zaniechano uprawy barszczu, ta silnie ekspansywna roślina porastała coraz to nowe tereny. Barszcz Sosnowskiego można spotkać w całym kraju, szczególnie na terenach byłych PGR-ów, na skrajach łąk, pól i lasów. Roślina ta masowo występuje na terenach Podhala.

Dlaczego roślina ta jest tak niebezpieczna dla człowieka?
Barszcz zawiera olejek eteryczny, w którego skład wchodzi funokumaryna. Ten związek chemiczny ma bronić roślinę przed owadami i patogenami. Dla człowieka jest jednak niebezpieczny, a to dlatego że powoduje zwiększenie wrażliwości komórek na promieniowanie słoneczne. Gdy po kontakcie z rośliną nasza skóra poddana jest ekspozycji na promieniowanie UV lub światło widzialne, dochodzi do uszkodzenia struktur komórkowych i rozwoju ostrej reakcji zapalnej. Pierwsze objawy kontaktu z barszczem są widoczne od 30 minut do 2 godzin po ekspozycji. Pojawieniu się objawom poekspozycyjnym sprzyja wilgoć, a reakcję zapalną nasila wysoka temperatura otoczenia. Roślina najbardziej niebezpieczna jest latem, gdy stężenie funokumaryny w soku rośliny jest najwyższe.

Objawy reakcji skórnej przypominają oparzenia I, II i III stopnia:
  • pęcherze wypełnione płynem,
  • rumień,
  • brązowe przebarwienia.
Nie tylko bezpośredni kontakt z barszczem Sosnowskiego jest dla nas niebezpieczny. Funokumaryna znajduje się w olejkach eterycznych wydzielanych przez roślinę. Dlatego też po przebywaniu w jej pobliżu mogą wystąpić:
  • podrażnienia oczu,
  • podrażnienia górnych dróg oddechowych.

Co zrobić gdy dojdzie do kontaktu z barszczem Sosnowskiego?
  1. Zadbaj o własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo innych osób.
  2. Załóż rękawiczki.
  3. Skórę umyj i osłoń przed słońcem lekkim opatrunkiem i skontaktuj się z lekarzem.
  4. Jeżeli poszkodowany zgłasza swędzenie/pieczenie oczu przemyj je solą fizjologiczną lub czystą wodą. Nie pozwól by poszkodowany pocierał oczy. Skontaktuj się z lekarzem!
  5. Jeżeli poszkodowany ma problemy z oddychaniem natychmiast wezwij pogotowie. 






Pisząc post korzystałam z materiałów dostępnych na http://www.barszcz.edu.pl/ oraz artykułu "Barszcz Sosowskiego - zagrożenia związane z ekspozycją i możliwości przeciwdziałania jej skutkom" M. Kwiatoń,J. Kleszczyński, J. Koch Na Ratunek 6/2014

Zdjęcie barszczu Sosnowskiego pochodzi z wikipedia.org

czwartek, 18 czerwca 2015

Idzie wąż wąską dróżką, patrz gdzie stajesz swoją nóżką...

fot. Marek Szczepanek
W Polsce występuje kilka gatunków węży: wąż Eskulapa, gniewosz plamisty, zaskroniec zwyczajny oraz jedyny jadowity wąż - żmija zygzakowata. Żmiję zygzakowatą najczęściej możemy spotkać na obrzeżach lasów, podmokłych terenach, polanach leśnych. Ma ona grzbiet o zabarwieniu brązowym, srebrzystym, żółtawym, oliwkowozielonym, niebieskoszarym, pomarańczowym, czerwonobrązowym lub miedzianoczerwonym. Na grzbiecie ma zygzak - "wstęgę Kaina", który jest ciemniejszy od barwy podstawowej, jednak nie zawsze jest widoczny. Na głowie żmii zygzakowatej, która jest węższa od reszty ciała i wyraźnie od niej oddzielona, łuski tworzą wzór przypominający litrę X,Y lub V.

Żmija może zaatakować człowieka jedynie gdy czuje się zagrożona. Najczęściej do ukąszenia dochodzi podczas przypadkowego nadepnięcia, próby schwytania, czasem podczas zbyt bliskiego podejścia do niej (za bezpieczną odległość uważa się ok. 1 metr). Przed ukąszeniem żmija zwija się spiralnie, a następnie nagle prostuje.

Objawy po ukąszeniu żmii:
  • na skórze powstaje charakterystyczny ślad podwójnego wkłucia, 
  • rozstaw pomiędzy dwoma punktami wynosi 3-9 mm,
  • zasinienie lub zaczerwienie,
  • ból,
  • może pojawić się niepokój, ból głowy, ból brzucha, nudności, wymioty, przyspieszony oddech, utrata przytomności.
Postępowanie:
  1. Upewnij się, że miejsce do którego chcesz podejść jest bezpieczne i że nikomu nie grozi ponowne ukąszenie.
  2. Załóż rękawiczki.
  3. Nie podnoś ani nie przenoś poszkodowanego.
  4. Wezwij pogotowie.
  5. Ranę okryj jałową gazą.
  6. Kończynę unieruchom.
  7. Okryj poszkodowanego.
  8. Nie pozwól poszkodowanemu poruszać się.
PAMIĘTAJ!!!
Nie nacinaj miejsca ukąszenia!
Nie wysysaj jadu!


Przy tworzeniu tekstu korzystałam z materiałów dostępnych na stronie Pomorskiego Centrum Toksykologii.

piątek, 5 czerwca 2015

Lata osa koło nosa...

"Tato, tato zobacz jaki wielki bąk"! - zawołał Starszy Dzieciak. "To nie bąk, a szerszeń kochanie" - odpowiedział tata Dzieciaków. "Tato boję się szerszeni! One mogą ugryźć" - dołączył Młodszy Dzieciak...

Wiosna to czas kiedy wokół nas zaczyna pojawiać się coraz więcej owadów. Wspomniany już szerszeń, pszczoła, osa czy trzmiel należą do grupy owadów błonkoskrzydłych, które w naszym kraju są najniebezpieczniejsze dla ludzi. Spowodowane jest to ich jadem, który może wywołać silną reakcję alergiczną. Są to jednak bardzo rzadkie przypadki. 

Po użądleniu przez owady błonkoskrzydłe najczęściej występuje:
  • zaczerwienienie,
  • miejscowy obrzęk, 
  • ból, 
  • swędzenie w miejscu ukąszenia,
  • ślad po użądleniu lub żądło (owadem, który zostawia żądło po ukąszeniu jest pszczoła).

Postępowanie:
  1. Upewnij się że miejsce, do którego chcesz podejść jest bezpieczne.
  2. Załóż rękawiczki.
  3. Jeżeli w ranie znajduje się żądło spróbuj je delikatnie usunąć np. pensetą, ale nie uciskaj zbiorniczka z jadem! 
  4. Obrzęk i dolegliwości bólowe możesz zmniejszyć przykładając do rany zawinięte w ręcznik kostki lodu.
  5. Jeżeli poszkodowany ma przy sobie leki, które powinien zażyć w takiej sytuacji - przynieś mu je.
  6. Kontroluj stan poszkodowanego.
  7. W przypadku pojawienia się przyspieszonego oddechu, szybkiej pracy serca, duszności, problemów z oddychaniem czy utraty przytomności natychmiast wezwij pogotowie!
  8. Bądź przygotowany do prowadzenia resuscytacji krążeniowo - oddechowej.
Pogotowie wezwij natychmiast gdy:
Poszkodowany mówi, że jest uczulony na jad owadów.
Poszkodowany został użądlony w jamę ustną, szyję.
Poszkodowany został użądlony przez wiele owadów.
U poszkodowanego wystąpiła duża pokrzywka.
Poszkodowany ma problemy z oddychaniem, duszność, chrypkę.


Zdjęcie pszczoły pochodzi z www.pixabay.com

poniedziałek, 25 maja 2015

Dzieciaki giną.

Część z nas właśnie przeszukuje zasoby internetu w celu znalezienia prezentów dla swoich Dzieciaków. Równo za tydzień będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Dziecka, święto które u wielu maluchów powoduje ogromny uśmiech na twarzy. W naszym kraju Dzień Dziecka, choć mało kto o tym wie, obchodzony jest dwa razy. Dziś - 25 maja - obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. 

Zaginięcie dziecka to dla opiekunów wielki szok i trama. To sytuacja, której ja przygotowując ten tekst, nie jestem sobie w stanie wyobrazić. A jednak... W Polsce co 2-3 dni zgłaszane jest zaginięcie dziecka, które nie skończyło 7 roku życia. Prawie każdego dnia pojawiają się zgłoszenia o zaginięciu dwójki dzieci w wieku 7-13 lat. 

Dlaczego dzieci giną?
Fundacja Itaka podaje, że najczęstszą przyczyną zaginięć dzieci jest niewłaściwa opieka osób dorosłych. Małe dzieci oddalają się od rodziców, bo nie są w stanie ocenić niebezpieczeństwa. Ciekawi je wszystko wokoło. Wystarczy chwila nieuwagi w centrum handlowym, bazarku czy plaży, a kilkulatek zniknie nam z oczu. Dlatego tak ważne jest nasze skupienie i uwaga podczas wspólnych wyjść do miejsc pełnych ludzi. Kolejną przyczyną zaginięć dzieci, choć bardzo rzadką, są uprowadzenia. Aby im zapobiegać musimy uczyć nasze dzieci bezpiecznych zachowań. Musimy tłumaczyć, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi, brać od nich słodyczy, pozwalać odprowadzić się do domu. Dziecko powinno umieć powiedzieć NIE! Musi umieć głośno krzyczeć - wołać o pomoc. Ostatnią przyczyną zaginięć dzieci są porwania rodzicielskie. W Polce odnotowuje się coraz liczniejsze przypadki, kiedy jeden z rodziców, bez wiedzy i zgody drugiego wywozi dziecko poza granice kraju lub zatrzymuje je u siebie na stałe uniemożliwiając kontakt drugiemu rodzicowi.

O czym powinniśmy pamiętać? 
  1. Internet.
    Dzieci mają do niego o wiele lepszy dostęp niż mieliśmy my w ich wieku. Kilkulatkowie świetnie obsługują smartfony, tablety czy laptopy. Dziecko korzystające z internetu nie powinno być pozostawione samo. Powinniśmy kontrolować z jakich stron korzystają najmłodsi, z kim się kontaktują. Urządzenia, z których korzysta nasz maluch warto zabezpieczyć programem chroniącym dziecko przed szkodliwymi treściami. Dziecko powinno wiedzieć, że nie wolno mu innym osobom podawać swojego imienia, nazwiska czy adresu, nawet jeśli rozmówca mówi mu, że jest w jego wieku.
  2. Podwórko, plac zabaw, ulica.
    Doskonale pamiętam moje dzieciństwo na osiedlowym placu zabaw, który otaczało kilka bloków. Doskonale znałam dzieciaki oraz miejsca, w których mogliśmy się bawić. Nie mieliśmy komórek do komunikacji z rodzicami ale wiedzieliśmy gdzie możemy się bawić i kiedy mamy być w domu. Właśnie takie zasady musimy ustalić z naszymi dziećmi - gdzie mogą się bawić, o której mają być w domu. Jeśli dziecko bawi się samo przy domu, zamknij wszystkie furtki na klucz, tak aby uniemożliwić maluchowi wyjście na ulicę. Dziecko, jak pisałam już wcześniej musi umieć powiedzieć NIE! Musi wiedzieć że nie wolno mu odchodzić z nieznajomymi, że nie wolno mu z nikim wsiadać do samochodu. Jeżeli dziecko wraca ze szkoły przechodząc przez ulicę powinno znać miejsca, w których może przez nią przechodzić. 
  3. Numer telefonu do rodzica.
    Najmłodsze dzieci nie mają przy sobie telefonu komórkowego, przez co w chwili zgubienia się, nie mogą skontaktować się z rodzicem.Możemy natomiast wyposażyć nasze dzieci w opaski na rękę, na których napiszemy nasz numer telefonu. Dzieciaki swoje opaski dostały w zeszłym roku, a ponieważ są kolorowe chętnie je noszą.
Co zrobić jeśli zaginie dziecko?
  1. Natychmiast zgłoś zaginięcie na policji. Nie musisz z tym czekać przez określony czas. Jadąc na posterunek policji weź ze sobą aktualne zdjęcie dziecka. Spróbuj sobie przypomnieć w co było ubrane Twoje dziecko. Pamiętaj, że każdy szczegół, który dla Ciebie może nie mieć znaczenia w przypadku poszukiwań będzie istotny.
  2. Zadzwoń do rodziny, koleżanek i kolegów dziecka lub ich rodziców. Dotyczy to przede wszystkim dzieci w wieku szkolnym. Młody uczeń mógł po lekcjach pójść do kolegi i tam zostać, zapominając Cię o tym poinformować. Poproś najbliższych o pomoc w poszukiwaniach.
  3. Zaginięcie zgłoś pod numer 116 000. Dzwoniąc otrzymasz pomoc od pracowników Fundacji Itaka, organizacji która zajmuje się poszukiwaniem dzieci.
  4.  Przeszukaj okolicę domu. Piwnice, strychy, opuszczone budynki, działki, parki. Sprawdź miejsca w których Twoje dziecko było widywane, w których lubiło przebywać. Sprawdź czy nie trafiło do szpitala.

Temat bardzo trudny i zapewne nie wyczerpany przeze mnie do końca.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zachęcam to przejrzenia stron, z których korzystałam podczas pisania teksu: www.zaginieni.pl, www.opiekujsiedzieckiem.pl.


UWAGA!!!
Fundacja Itaka bierze udział  w konkursie inicjatyw, zorganizowanym przez Fundację Aviva. Ich projekt "Jaś w lesie" ma na celu w pierwszej fazie przeszkolenie członków grup poszukiwawczo - ratowniczych, którzy będą szkolić opiekunów, nauczycieli oraz przeprowadzą zajęcia dla dzieciaków. Najmłodsi zostaną wyposażeni w opaski, na których rodzice będą mogli zapisać swój numer telefonu. Jeśli zdobędą pieniądze w 2015 roku planują przeszkolić 1600 dzieciaków w całej Polsce. Możecie im w tym pomóc! Wystarczy wejść na stronę fundacji Aviva i zagłosować na inicjatywę "Jaś w Lesie" . Z jednego adresu e-mail może być oddany tylko jeden głos.

piątek, 15 maja 2015

Pogryzienie przez psa. Co robić?

Co jakiś czas media informują nas o osobach pogryzionych przez psy. Pomijając sytuacje, kiedy wystraszone czy zaszczute psy atakują spokojnie spacerującego człowieka, widząc w nim potencjalne zagrożenie, wielu sytuacji pogryzień można uniknąć. Nikt z nas nie lubi gdy ktoś go szarpie, czy przeszkadza mu podczas spożywania posiłku. Podobnie jest ze zwierzętami. Musimy pamiętać, że pies, z którym się drażnimy może w każdej chwili, mając dość naszych "zabaw" zacząć się bronić. Konsekwencje takiej zabawy mogą okazać się bardzo niemiłe, a czasem wręcz zagrażające zdrowiu, szczególnie małych dzieci. Dlatego powinniśmy uczyć dzieci bezpiecznego kontaktu z psami czy kotami. Należy najmłodszym wytłumaczyć, że ciągnięcie psa za ogon czy uszy nie jest dla niego niczym przyjemnym i w każdej chwili może zacząć się bronić. 

Pogryzienie przez psa może się wiązać z wystąpieniem powierzchownych ran, zadrapań czy otarć, a także głębokich ran kłutych, czy rozległych rany szarpanych, które mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie życia, zwłaszcza u małych dzieci.

Udzielając pierwszej pomocy osobie pogryzionej przez psa lub inne zwierzę pamiętaj przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie!
Na ranę załóż opatrunek uciskowy.
  1. Upewnij się, że miejsce do którego chcesz podejść jest bezpiecznie.
  2. Jeżeli w pobliżu znajduje się agresywny pies wezwij policję lub straż miejską.
  3. Załóż rękawiczki*.
  4. Na ranę załóż opatrunek uciskowy.
  5. Jeżeli opatrunek przesiąka nie zdejmuj go! Dołóż koleją warstwę. 
  6. Opatrzoną kończynę unieruchom.
  7. Wezwij pogotowie. O zaistniałym zdarzeniu powiadom policję lub straż miejską.
  8. Co minutę kontroluj stan poszkodowanego.

EDIT:
W komentarzu pojawiła się prośba o opisanie postępowania, w przypadku gdy atakuje nas pies.
Przygotowują post szukałam informacji na ten temat. Ponieważ są one różne podam wszystko co znalazłam:
  1. Nie patrz psu prosto w oczy.
  2. Nie uciekaj.
  3. Stań do psa bokiem (nigdy przodem), odwróć lekko głowę unikając kontaktu wzrokowego. Ręce załóż na siebie lub trzymaj luźno wzdłuż tułowia, zaciśnij pięści. Taka pozycja nie oznacza, że się poddajesz, ale że nie masz ochoty na konfrontację. 
  4. Stój nieruchomo.
  5. Jeśli leżysz na ziemi przyjmij pozycję żółwia (podciągnij nogi pod brzuch, ręce zapleć na karku chroniąc go i szyję).
  6. Wycofuj się powoli, najlepiej bokiem. Nie rób nagłych ruchów.

* nasza mała ratowniczka nie posiada na rączkach rękawiczek. Te w najmniejszym rozmiarze są dla niej za duże i spadają z małych rączek.

wtorek, 17 marca 2015

Mamo? A po co ktoś podpalił trawę?

"Mamo, mamo szybko! Patrz strażacy" - woła młodszy dzieciak. Weszłam do sypialni, wyjrzałam przez okno i faktycznie byli strażacy, były dwa wozy bojowe i był kolejny bezsensowny pożar... "Mamo, a po co przyjechała ta straż?" spytał mnie młodszy dzieciak. "No nie wiesz?" - krzyknął starszy dzieciak, zanim ja zdążyłam otworzyć usta. "Jakiś człowiek zapalił łąkę, a straż przyjechała ją ugasić" - wytłumaczyła młodszej siostrze. Niestety z doświadczenia wiem, że nie jest to ostatni pożar trawy w tym roku, w tym miejscu. Tak się dzieje każdej wiosny. Wystarczy kilka cieplejszych dni i strażacy pojawiają się na naszym osiedlu, by gasić płonące łąki. Pojawiają się co kilka dni!

"Mamo, a po co ktoś podpalił trawę?" - spytał młodszy dzieciak. "Bo jest niemądry i niszczy przyrodę" - krzyknął starszy. Niemądry to bardzo delikatne określenie - pomyślałam. Niestety prawda jest taka, że wiele osób wciąż uważa, że wypalenie trawy poprawi jakość gleby, spowoduje szybszy i bujniejszy odrost młodej trawy oraz przyczyni się do zwalczania chwastów. Nic bardziej mylnego! Na skutek wypalenia ziemia wyjaławia się, zahamowany zostaje naturalny rozkład resztek roślinnych. Do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Ginie wiele gatunków pożytecznych mikroorganizmów oraz zwierząt, niszczone są ich miejsca lęgowe, palą się gniazda ptaków. Poza tym wypalenie jest o wiele szybszym sposobem na usunięcie, starej suchej trawy niż jej skoszenie. Tylko czy jest on na pewno bezpieczny?

Pożary traw często wymykają się spod kontroli i przenoszą się na obszary leśne oraz zabudowania gospodarcze powodując ogromne straty materialne.Co roku w Polsce, w pożarach wywołanych wypalaniem traw giną ludzie, w tym podpalacze, przypadkowe osoby oraz strażacy! Każdy pożar to interwencja straży pożarnej, która sporo kosztuje, a koszty tych działań ponosi każdy z nas. No i pozostaje jeszcze jedna ważna kwestia - kiedy strażacy gaszą pożary traw, łąk i nieużytków mogą być potrzebni w innym miejscu, tam gdzie rzeczywiście zagrożone jest zdrowie i życie ludzkie.
 
Duży pożar traw, który zagrażał budynkom mieszkalnym.
A na sam koniec dodam tylko:
„Kto (...) wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary (…) - podlega karze aresztu albo grzywny” - art 131 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody.


* zdjęcia należą do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach

niedziela, 1 marca 2015

Nóż i paluszek równa się odcięty opuszek... Amputacja?! Co robić?

"Mamusiu, a czy tymi nożyczkami mogłabym obciąć sobie palca?" - zapytał mnie Młodszy Dzieciak, który w rękach trzymał moje nożyczki ratownicze. "No, tego jeszcze nie przerabialiśmy" - pomyślałam, a przed oczyma znów pojawił się mój kolega z podstawówki, z nożyczkami wbitymi w rękę. "Oczywiście, że możesz. Dlatego bardzo Cię proszę oddaj mi te nożyczki" - poprosiłam.

Do amputacji urazowych najczęściej dochodzi podczas prac wykonywanych ostrymi narzędziami tnącymi. W domu wystarczy chwila naszej nieuwagi, a ciekawski dzieciak, który będzie chciał przygotować dla nas kanapkę może odciąć sobie fragment paluszka. Współczesna chirurgia pozwala na przyszycie amputowanego fragmentu ciała, a także na przywrócenie jego funkcjonowania. Wiele jednak zależy od naszej odpowiedniej i szybkiej reakcji.

W przypadku amputacji na samym początku krwawienie może być niewielkie. Spowodowane jest to czynnością obronną naszego organizmu - skurczem naczyń krwionośnych. Musisz być czujny, gdyż z czasem krwawienie może się nasilać.

Co zrobić gdy dojdzie do amputacji urazowej?
  1. Załóż rękawiczki*.
  2. Wezwij pogotowie lub poproś kogoś o wykonanie tej czynności.
  3. Unieś kończynę do góry - dzięki temu zmniejszysz ciśnienie krwi, a co za tym idzie sam krwotok.
  4. Uciśnij miejsce powyżej rany.
  5. Załóż opatrunek uciskowy bezpośrednio na ranę. Gdy opatrunek przesiąknie nie zdejmuj go! Dołóż kolejną, identyczną warstwę.
  6. Okryj poszkodowanego folią życia lub kocem i uspokój go.
  7. Co minutę kontroluj stan poszkodowanego. 
  8. Unieś kończynę do góry i załóż opatrunek uciskowy.
  9. Zabezpiecz amputowany fragment ciała:
  • owiń go gazą, 
  • umieść w foliowym worku i zawiąż go,
  • zawiązany worek umieść w worku/pojemniku z wodą i lodem (nigdy nie wkładaj amputowanego fragmentu ciała bezpośrednio do lodu. Nasze działanie ma na calu schłodzenie amputowanej części ciała, dzięki czemu przedłużymy żywotność tkanek i zwiększymy szansę na replantację. Włożenie amputowanej części bezpośrednio do lodu mogłoby doprowadzić do powstania odmrożenia - zniszczenia tkanek).
Amputowany fragment ciała umieść w worku z wodą i lodem.



* nasza mała ratowniczka nie posiada na rączkach rękawiczek. Te w najmniejszym rozmiarze są dla niej za duże i spadają z małych rączek.

wtorek, 10 lutego 2015

Boli główka, bolą oczka... pojawiła się gorączka!


Zdjęcie pochodzi z vaccinationinformationnetwork.com
Znienacka zaatakowała Młodszego Dzieciaka. W godzinę ścięła ją z nóg. Bez uprzedzenia, bez jakichkolwiek oznak, że coś może być na rzeczy... Pojawiła się i to nie byle jaka! Od razu 38,3oC. 
Zacznijmy od tego czym w ogóle jest gorączka
Jest to podwyższenie wewnętrznej temperatury ciała do poziomu przekraczającego zakres normalnych zmian temperatury, przy sprawnie działających mechanizmach termoregulacji. Prawidłowa temperatura ciała człowieka waha się od 36oC do 37oC. O gorączce mówimy gdy temperatura przekroczy 38oC, a powyżej 41oC mówimy o gorączce nadmiernej. Temperatura ciała dochodząca do 38oC traktowana jest jako stan podgorączkowy. 

Jakie są przyczyny gorączki? 
U dzieci gorączka jest najczęściej objawem stanu zapalnego, spowodowanego zakażeniem wirusowym lub bakteryjnym układu oddechowego, pokarmowego lub moczowego. W bardzo rzadkich przypadkach gorączka jest wiodącym objawem np. w schorzeniach immunologicznych.

Jak, czym i gdzie mierzyć temperaturę ciała? 
Zanim napiszę o tym czym mierzyć temperaturę ustalmy gdzie najlepiej ją zmierzyć. Do wyboru mamy jedno z pięciu miejsc: 
  • pacha - każdy dorosły właśnie w tym miejscu dokonuje pomiaru temperatury ciała. Ponieważ Dzieciaki są już na tyle duże i cierpliwe temperaturę ciała mierzę im właśnie pod pachą. Prawidłowa temperatura ciała mierzona w tym miejscu to 36,6oC. 
  • jama ustna - małym dzieciom najbezpieczniej jest mierzyć temperaturę w jamie ustnej przy użyciu termometru w kształcie smoczka. Prawidłowo temperatura ciała w tym miejscu powinna wynosić 36,6oC.
  • ucho - temperatura ciała mierzona w uchu będzie wyższa niż mierzona pod pachą, tak więc prawidłowo powinna wynosić 37,1oC. Należy pamiętać, że w przypadku zapalenia ucha środkowego temperatura ciała może być wyższa średnio o 0,4oC. Pomiar może również zafałszować korek woszczynowy (zaniży wysokość temperatury). 
  • odbyt - miejsce, w którym pomiar temperatury ciała jest najdokładniejszy. Gdy Dzieciaki były niemowlakami to właśnie w tym miejscu mierzyłam im temperaturę i wcale nie sprawiało nam to problemu. Podobnie jak w uchu, temperatura ciała mierzona w odbycie będzie wyższa niż mierzona pod pachą, tak więc prawidłowo powinna wynosić 37,1oC.
  • czoło - w tym miejscu pomiar temperatury dokonywany jest od niedawna. Służą do tego bezdotykowe termometry na podczerwień. Pomiaru dokonuje się na tętnicy skroniowej.   
Wiemy już gdzie mierzyć temperaturę ciała, to teraz zastanówmy się czym tego pomiaru dokonać. Choć wybór mamy ogromny, to nie popiszę się posiadaniem super nowoczesnego sprzętu ze wskaźnikiem laserowym, bo temperaturę ciała mierzę termometrem rtęciowym. Dla mnie jest to najdokładniejsze urządzenie. W domu mamy również termometr do ucha, który okazał się strasznie niedokładny (wręcz byliśmy przekonani, że jest zepsuty), natomiast nasi znajomi posiadają termometr bezdotykowy do pomiaru temperatury ciała na czole i bardzo sobie go chwalą. Na rynku dostępne są również termometry w kształcie smoczka, służące do pomiaru temperatury ciała w jamie ustnej. Na ich temat też się nie wypowiem, bo jak już wiecie - nie używałam ich. 

Termometry które my posiadamy.

Jak postępować w przypadku wysokiej temperatury ciała u dziecka?

  1. Kontroluj temperaturę ciała dziecka. 
  2. Podawaj dziecku dużo płynów do picia (najlepiej chłodną wodę). 
  3. Gdy temperatura ciała przekracza 40oC schładzaj ciało dziecka poprzez ułożenie chłodnych kompresów na ciele lub kąpiel w wodzie niższej o ok. 2oC od temperatury ciała.
  4. Skontaktuj się z lekarzem alby ustalić plan leczenia.
  5. Jeżeli u dziecka wystąpiły drgawki postępuj zgodnie z TYM schematem.

PAMIĘTAJ! 
Jeżeli u dziecka wystąpiła utrata przytomności lub drgawki,
dziecko nie chce przyjmować płynów, 
jest wiotkie lub jego mięśnie napinają się, 
na ciele pojawiły się wybroczyny 
WEZWIJ POGOTOWIE! 
Pojawienie się gorączki u dziecka do 3 miesiąca życia 
również wymaga pilnej konsultacji lekarskiej!