środa, 31 grudnia 2014

Wystrzałowy Sylwester!

"Tato! Musimy jechać do Tesco!" - zawołał Starszy Dzieciak. "Do Tesco? A po co?" - zapytał zdziwiony Tata Dzieciaków. "No jak to po co? Po fajerwerki" - odpowiedział rezolutnie starszy dzieciak. "Oj nie kochanie. Fajerwerki to nie są zabawki i mogą zrobić krzywdę. A dzieciom nie wolno ich używać!" - poinformował Starszego Dzieciaka tata. "Tak? A co może się stać" - dopytywał dociekliwy Dzieciak.
 
Stać się może wiele, a tata Dzieciaków, który już nie jedną Noc Sylwestrową spędził na dyżurze wie, jak kończą się nieodpowiedzialne zabawy z fajerwerkami. Oparzone dłonie, rany szarpane, amputowane palce, urazy twarzy czy oczu to najczęściej spotykane obrażenia, które są konsekwencją albo wybuchu petardy trzymanej w ręce albo uderzeniem petardą. Większość ofiar to mężczyźni w wieku 19-50 lat, a urazy powstają z ich własnej głupoty (ile razy sami odpalaliście różnego rodzaju fajerwerki pod wpływem alkoholu lub byliście świadkami taki zachowań). Niestety, co roku takim urazom ulegają również dzieci!

Jak zatem sprawić aby ten wyjątkowy dzień w roku nie stał się najtragiczniejszym?
Po pierwsze fajerwerki kupujemy w sklepach lub dobrze nam znanych miejscach. Przed zakupem sprawdzamy, czy obudowa fajerwerków nie ma żadnych uszkodzeń mechanicznych i czy nie wysypuje się z nich mieszanina pirotechniczna. Lont fajerwerków musi być zabezpieczony pomarańczową osłoną lub opakowaniem! Sprawdź czy na opakowaniu znajduje się nazwa producenta, jego dane adresowe i co najważniejsze INSTRUKCJA OBSŁUGI zawierająca informacje o sposobie odpalania fajerwerków.

Nabyliśmy upragnione fajerwerki, północ wybiła wychodzimy je odpalać i... 
Po pierwsze i chyba najważniejsze miejsce! Wybieramy takie, w którym strzelanie z fajerwerków jest dozwolone, i w którym nie zrobimy nikomu krzywdy i nic nie zniszczymy. Po drugie - fajerwerki odpalamy zgodnie z instrukcją podaną przez producenta. Po trzecie - zachowujemy bezpieczną odległości, nie pochylamy się nad fajerwerkami, nie odpalamy fajerwerków, które wcześniej nie zadziałały. W domu fajerwerki przechowuj w miejscu niedostępnym dla dziecka! Nie pozwalaj odpalać fajerwerków dziecku!

Co zrobić gdy doszło do wypadku?
1. Upewnij się, że miejsce do którego chcesz podejść jest bezpieczne.
2. Załóż rękawiczki.
3. Oceń stan poszkodowanego.
4. Wezwij pogotowie ratunkowe.
5. Opatrz oparzenia, krwawiące rany czy amputowane części ciała.
6. Okryj poszkodowanego.
7. Co minutę kontroluj stan poszkodowanego.



Zdjęcie pochodzi z http://www.thinkstockphotos.com

niedziela, 30 listopada 2014

Dlaczego ludzie zamarzają? Czyli czym jest hipotermia.

Miałam gotowy post na zupełnie inny temat. Oczywiście jego głównymi bohaterkami były Dzieciaki. Jednak rano, gdy włączyłam telewizor, jedna ze stacji w swych porannych newsach poinformowała, że dzisiejszej nocy zamarzło 5 osób. Teraz usłyszałam o skrajnie wychłodzonym dwulatku. Ponieważ sytuacja ta powtarza się każdej zimy, a im większe mrozy, tym większa ilość osób poszkodowanych, postanowiłam napisać o wychłodzeniu.

Czym jest hipotermia?
Hipotermia to stan, gdy temperatura ciała człowieka spada poniżej 35oC. Do hipotermii dochodzi w chwili, gdy mechanizmy obronne organizmu zawodzą, utrata ciepła zaczyna przewyższać jego produkcję i temperatura ciała zaczyna się obniżać.

Kiedy dochodzi do wychłodzenia ciała - hipotermii?
Hipotermia wcale nie musi dotyczyć Taterników czy Himalaistów. Wychłodzenie ciała może wystąpić u każdego z nas, a zwłaszcza u dzieci. Dlaczego? Najczęstszą przyczyną wychłodzenia ciała jest długotrwałe przebywanie w niskiej temperaturze, długotrwałe przebywanie na silnym wietrze lub zanurzenie w lodowatej wodzie. Dodatkowo czynnikami, które sprzyjają rozwijaniu się hipotermii są: brak możliwości poruszania się np. w wyniku urazu, mała masa mięśniowa, łatwość tracenia ciepła np. na skutek spożytego alkoholu, oparzeń.

Jakie są objawy wychłodzenia ciała?
Początkowo pojawiają się dreszcze, apatia, zaburzenia mowy i koordynacji ruchowej. W kolejnych stadiach dochodzi do utraty przytomności, zaburzeń pracy serca, utraty oddechu - do zatrzymania krążenia włącznie.

Jak się nie dać mrozowi i wiatrowi?
Najważniejsze jest ubranie. Powinno być ono warstwowe, oddychające, odpowiednio dobrane do tego gdzie się wybieramy (inaczej ubieramy się na wycieczkę w góry czy jazdę na nartach, inaczej na co dzień) i co najważniejsze - suche! Pamiętać musimy również o ochronie dłoni i stóp, które są najbardziej narażone na odmrożenia. Zimowe buty powinny umożliwić włożenie nam dwóch par skarpet na stopy. Oczywiście mokre buty nie uchronią naszych stóp przed zimnem! Nie zapominajmy o uszach, nosie i policzkach.  Chrońmy je przed działaniem zimna zakładając czapkę i szalik/chustkę. Wszystkich planujących zimowe wypady w góry - zarówno na wycieczki piesze czy szusowanie na stokach zachęcam to przeczytania "O bezpieczeństwie w górach czyli jak nie dać się zimie".

Postępowanie w przypadku wychłodzenia ciała.
  1. Sprawdź czy miejsce do którego chcesz podejść jest bezpieczne! Nigdy nie wchodź na zamarznięte stawy czy jeziora! Załóż rękawiczki lateksowe.
  2. Oceń stan poszkodowanego. W przypadku wychłodzenia ciała oddech sprawdzaj przez 1 minutę! 
  3. Jeżeli stwierdzisz brak oddechu wezwij pogotowie i rozpocznij uciśnięcia klatki piersiowej.
  4. Przenieś poszkodowanego do ciepłego pomieszczenia.
  5. Zdejmij mokre ubrania.
  6. Ułóż poszkodowanego płasko - nie pozwól mu wykonywać żadnych ruchów (schłodzona krew nie powinna rozchodzić się po ciele poszkodowanego). 
  7. Załóż poszkodowanemu suche ubrania lub owiń go kocem czy folią życia. Dziecko przytul do swojego ciała - jest to najlepszy sposób na ogrzanie!
  8. Jeżeli poszkodowany jest przytomny podaj mu do picia ciepłą, słodką herbatę. 

Pamiętaj!!!
Nie podawaj poszkodowanemu alkoholu, nie pozwalaj palić tytoniu  
(dojdzie do zahamowania dreszczy i odwodnienia).
Nie rozcieraj, nie pocieraj śniegiem odmrożonych dłoni czy stóp 
(możesz uszkodzić skórę).
Nie pozwalaj poszkodowanemu poruszać się!


Więcej na temat wychłodzenia możecie przeczytać na stronie Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej.



Właścicielem zdjęć jest http://www.wikihow.com

niedziela, 23 listopada 2014

30 nagłych wypadków od A do Z.

Po kursach pierwszej pomocy, szczególnie tych dedykowanych dla opiekunów małych dzieci, uczestnicy proszą mnie o polecenie książki dotyczącej pierwszej pomocy, którą mogli by mieć w swoich biblioteczkach. Część z nich dostawała ode mnie książeczkę Pierwsza Pomoc Pediatryczna, której jestem współautorem. Niestety, nie wyczerpuje ona wszystkich zagadnień, o które pytają rodzice. Dlatego dziś chcę Wam polecić pozycję "Pierwsza Pomoc dla dzieci i niemowląt", której autor omawia postępowanie w 30 nagłych wypadkach. Część z nich znacie z naszego bloga, jednak w sytuacji awaryjnej łatwiej sięgnąć po książkę, niż włączyć komputer.

Zacznijmy od tego kim jest autor książki. 
Mikołaj Łaski to ratownik, strażak ochotnik, instruktor Harcerskiej Szkoły Ratownictwa (HSR), instruktor BLS - AED Polskiej Rady Resuscytacji, posiadający długoletnie doświadczenie w nauczaniu pierwszej pomocy  Mikołaja nie znam osobiście. Znam za to wielu fantastycznych ludzi, którzy są lub byli instruktorami HSR. Wielu z nich w obecnej chwili to lekarze, ratownicy medyczni, pielęgniarki, strażacy (tak jak autor książki). Wiem również jak funkcjonuje HSR oraz jak wyglądają kursy instruktorskie (tak, tak ja też byłam czynnym członkiem ZHP, ukończyłam kurs pierwszej pomocy HSR, byłam szefową inspektoratu ratowniczego), stąd od samego początku, nie mając jeszcze książki Mikołaja w rękach wiedziałam, że jest to bardzo dobra pozycja!

Prościej się nie dało! 
Książka posiada twardą okładkę, a jej karty połączone są grubą spiralą ułatwiająca ich przekładanie. Karty książki również są sztywne, więc nie ma obawy, że mali czytelnicy mogą ją porwać. A treść? Każdy przypadek omówiony jest na dwóch kartach. Pierwsza zawiera informacje dotyczące sytuacji, w jakich może dojść do danego urazu lub zachorowania, jakich objawów możemy się spodziewać, na co musimy zwrócić szczególną uwagę. Druga karta opisuje sposób postępowania w danej sytuacji. Zawiera również informacje dotyczące tego, kiedy należy wezwać pogotowie, a kiedy samodzielnie udać się do lekarza. Książka pojawiła się w naszym domu niedawno i gdy tylko położyłam ją na komodzie Starszy Dzieciak od razu wziął ją w swoje rączki, zaczęła oglądać z zaciekawieniem, równocześnie komentując - "mamo patrz! My tak pokazywałyśmy". To dlatego, że oprócz opisów w książce znajdziecie również ilustracje pokazujące jak wykonać daną czynność. Mikołaj w swojej publikacji używa jasnych i czytelnych zwrotów. Wszystko omówione jest krok po kroku - i choć doskonale znam postępowanie, we wszystkich opisywanych przez Niego przypadkach i tak miałam wrażenie, jakby prowadził mnie za rękę - ale to bardzo dobrze, szczególnie dla tych, którzy na kursie pierwszej pomocy byli kilka lat temu albo wcale! Poradnik został wydany w październiku 2013 roku, więc treści w nim zawarte są jak najbardziej aktualne i zgodne z wytycznymi Polskiej Rady Resuscytacji.



Z czystym sumieniem polecam Wam tę książkę (a Mikołaj i Święta tuż tuż)
Możecie ją kupić w empiku (choć ja w moim jej nie znalazłam) i wielu księgarniach internetowych oraz na stronie wydawcy.

Pamiętajcie jednak, że najlepszą formą przygotowania się do udzielania pierwszej pomocy są kursy, do udziału w których cały czas Was zachęcam.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Atak duszności. Co robić?

Dopiero co zacząłeś swoje treningi sportowe, zacząłeś dużo biegać i właśnie podczas takiego dużego wysiłku fizycznego dostałeś "zadyszki"? A może Twój maluch podczas szaleństw zaczął nagle szybko i płytko oddychać? Nas na szczęście jeszcze nigdy nie spotkała taka sytuacja ale warto wiedzieć jak zachować się gdy ktoś z Twoich bliskich dostanie ataku duszności.

Duszność można zdefiniować jako "subiektywne odczucie braku powietrza, trudności w oddychaniu lub zadyszki". Może być przejawem wielu chorób, dlatego nigdy nie powinno się jej bagatelizować. Tak jak już wcześniej napisałam, u osób zdrowych może powstać w wyniku dużego wysiłku fizycznego.

Co może być przyczyną duszności?
Po pierwsze choroby: układu oddechowego, układu krążenia, zakaźne. Zatrucia (zwłaszcza wziewne), schorzenia o podłożu psychicznym, alergie, dym tytoniowy, drażniące opary czy wspomniany już wysiłek fizyczny również mogą doprowadzić do powstania duszności. 

    Objawy ataku duszności:
    • szybki, płytki czasami świszczący oddech (świst słychać w trakcie wydechu), 
    • odczuwany brak powietrza,
    • blada, szara lub sina skóra,
    • trudności w mówieniu (wypowiadanie jedynie pojedynczych słów).

    Postępowanie w przypadku duszności:
    1. Upewnij się, czy miejsce do którego chcesz podejść jest bezpieczne. Załóż rękawiczki.
    2. Wezwij pogotowie.
    3. Zapewnij poszkodowanemu dostęp świeżego powietrza.
    4. Ułóż poszkodowanego w pozycji półsiedzącej lub wygodnej dla niego.
    5. Dowiedz się, czy poszkodowany ma przy sobie leki, które powinien zażyć. Znajdź je i daj poszkodowanemu aby mógł je sobie zaaplikować.
    6. Uspokój poszkodowanego.
    7. Co minutę kontroluj stan poszkodowanego.
    8. Jeżeli poszkodowany stracił przytomność postępuj zgodnie z TYM schematem.

    piątek, 31 października 2014

    Upadek z wysokości - postępowanie w przypadku urazów kręgosłupa.

    Plac zabaw. Niesforny kilkulatek wspina się na dach domku. Wysokość to jakieś 3 - 3,5 metra. Jego poczynania dostrzega mama. Krzyczy głośno: "Adaś, Adaś schodź stamtąd, bo spadniesz"! Chłopczyk spogląda na mamę, traci równowagę i spada z dachu domku. Przerażona matka podbiega do leżącego na ziemi chłopca, bierze go na ręce i krzycząc "Adaś, Adaś synu" biegnie w kierunku bloku, w którym najprawdopodobniej mieszka*.

    Na 97 dzieci, które trafiły do Centrum Rehabilitacji w Konstancinie z podejrzeniem urazu kręgosłupa - 69 to osoby poszkodowane w wypadku komunikacyjnym, a 28 spadło z wysokości, z czego 20 dzieciaków spadło z drzewa lub dachu, a kolejna 8 z piętra budynku.

    Zawsze gdy dziecko spadnie z krzesła czy z łóżka opiekunowie zastanawiają się czy coś mogło mu się stać. Jeżeli pod uwagę bierzemy jedynie urazy kręgosłupa, w takim przypadku za niebezpieczny uznaje się upadek z wysokości przekraczającej wzrost osoby poszkodowanej. 

    Pamiętać jednak musimy, że zarówno w wyniku wypadków komunikacyjnych, jak i upadków z wysokości oprócz urazów kręgosłupa dziecko mogło doznać urazu głowy, miednicy, kości oraz narządów wewnętrznych.

    Czego nie powinniśmy robić?
    Dla każdego z nas wypadek dziecka to sytuacja stresująca. Doskonale wiem, że rodzic, gdy jego dziecku dzieje się krzywda chce je przytulić, czy na własną rękę zawieźć do szpitala - bo tak będzie szybciej. Jednak w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie pozostawienie dziecka w miejscu, w którym leży (chyba, że zagraża mu niebezpieczeństwo), stabilizowanie kręgosłupa szyjnego i kontrola stanu poszkodowanego. Dzięki takiemu postępowaniu nie pogłębimy urazów, które mogły wystąpić u dziecka.

    Jak należy się zachować w sytuacji, gdy u poszkodowanego podejrzewamy uraz kręgosłupa?
    1. Sprawdź czy miejsce, w którym się znajdujesz jest bezpieczne,  czy np. inne osoby nie są zagrożone upadkiem z wysokości. 
    2. Załóż rękawiczki.
    3. Jeżeli jest to możliwe podchodź do poszkodowanego tak, aby Cię widział (ograniczy to ruchy głową).
    4. Oceń stan osoby poszkodowanej.
    5. Wezwij pomoc.
    6. Jeżeli poszkodowany jest przytomny - nie pozwalaj mu poruszać się, a zwłaszcza próbować wstawać. Poszkodowanego nieprzytomnego nie podnoś, nie przenoś chyba, że pozostanie w miejscu, w którym się znajduje zagraża jego bezpieczeństwu.
    7. Stabilizuj ręcznie odcinek szyjny kręgosłupa poszkodowanego. 
    8. Co minutę kontroluj stan poszkodowanego.
    9. Jeżeli poszkodowany nie oddycha, lub oddech jest nieprawidłowy rozpocznij resuscytację krążeniowo - oddechową. 
    10. Pamiętaj, że po upadku z wysokości poszkodowany oprócz urazu kręgosłupa może mieć urazy głowy, kończyn, miednicy czy obrażenia narządów wewnętrznych.
    Stabilizacja odcinka szyjnego kręgosłupa.

    Pamiętaj!
    Podnoszenie dziecka, przenoszenie go, podkładanie mu czegoś miękkiego pod głowę czy samodzielny transport do szpitala, w przypadku podejrzenia urazu kręgosłupa, może bardziej zaszkodzić niż pomóc. 


    * historyjka została całkowicie przeze mnie wymyślona, a imię dziecka jest przypadkowe. 

    sobota, 18 października 2014

    Dzieciaki Ratują od roku!

    Rok... 
    Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że będę pisać blog, na który każdego dnia będzie zaglądać kilkaset osób - nie uwierzyłabym. 

    A jednak...
    Pomysł przyszedł po pewnych zajęciach, które prowadziłam dla Grupy Ratownictwa PCK Ostrowiec i strażaków z JRG 1 KP PSP w Ostrowcu Świętokrzyskim, a w których udział brały również dziewczynki. Wraz z pomysłem pojawiło się milion pytań: czy będę miała czas, czy teksty będą jasne dla czytelników no i najważniejsze - czy główne bohaterki nie zniechęcą się do pierwszej pomocy. Udało się! Mimo na prawdę małej ilości wolnego czasu staram się pisać dla Was co tydzień. Dzieciaki nie zniechęciły się do zabawy w pierwszą pomoc, wręcz przeciwnie - spodobało im się.

    Dzieciaki Ratują to nie tylko nasza czwórka.
    Wszystkie teksty są mojego autorstwa. Niektóre powstawały na prośbę moich bliższych lub dalszych znajomych ale większość z nich sczytywała, sprawdzała i poprawiała moje błędy gramatyczne Kinga Matałowska. Gdyby nie ona w pewnym momencie blog mógł przestać istnieć. Wraz z Wiolą Sochą zmotywowały mnie do dalszej pracy. To Wiola utworzyła nasz fanpage na facebooku. Kolejnym "motywatorem" jest Piotr Witoń, strażak z którym pracuję i z pomocą którego powstają teksty dotyczące bezpieczeństwa pożarowego. Piotr nie jest jedynym mężczyzną, który ma swój wkład w naszego bloga. Tomek Snoch to kolejna osoba, która bezinteresownie poświęciła nam swój czas. Choć sam jest pracującym tatom małej Igi, w wolnych chwilach rysuje dla Dzieciaków postać Izy. Blog to nie tylko teksty. O to aby wszystko ładnie wyglądało i grało od strony technicznej dba Weronika Post - młoda, ambitna osóbka, która dzielnie znosi moje pomysły i wprowadza je w życie, a nasz baner jest jej autorstwa. Dlaczego piszę o nich wszystkich? Są cichymi współtwórcami naszego bloga. Nigdy nie prosili, żeby o nich wspomnieć. Wręcz przeciwnie. Niektórzy zagrozili, że jak jeszcze raz o nich napiszę to pożałuję... Napisałam bo ich pomoc jest całkowicie bezinteresowna, a dla mnie na prawdę wiele znaczy.

    Zauważyli nas.
    Pierwszą osobą, która napisała o nas w sieci jest Malwina Ferenz. To ona na Dzieciowo mi, w "piątku z blogującą mamą" zaprezentowała nasz blog. Choć nie znam Malwiny osobiście, dzięki wsparciu jakie mi okazała w tekście "Heil hejter" stała mi się bardzo bliska. Gdy trzy tygodnie temu odebrałam maila od Sylwii Niemczyk z serwisu babyonline byłam bardzo zaskoczona. Z naszej rozmowy postał wywiad oraz felieton.

    Najważniejszy jesteście Wy.
    Zaufaliście nam i odwiedzacie nas każdego dnia. Bardzo mnie to cieszy, bo im więcej osób się u nas pojawia tym większa szansa na przekonanie Was, że udzielanie pierwszej pomocy jest dziecinnie proste. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. Zarówno te z konstruktywnymi uwagami, jak i te bardzo bardzo miłe. Obraźliwych nie publikuję - taka moja zasada. 

    Co dalej?
    Jak dobrze wiecie blog tworzymy "po godzinach" i niestety czasu mamy coraz mniej. Mimo to dalej będziemy dla Was pisać. Nie wyczerpaliśmy całej tematyki dotyczącej pierwszej pomocy. W mojej głowie pojawiają się nowe tematy mówiące o bezpieczeństwa dzieciaków. Pojawią się nowe przygody Izy. Odwiedzajcie nas i proponujcie tematy!



    Za zaufanie dziękujemy również:

    wtorek, 14 października 2014

    Jedzie karetka jedzie... tylko czy przejedzie?

    Pomysł na napisanie tego tekstu poddała mi, zupełnie tego nieświadoma koleżanka, również ratowniczka medyczna. Umieściła na swojej facebookowej tablicy filmik, który Wy możecie zobaczyć poniżej. 

    Ale do rzeczy.
    Wiele osób uważa, że kierowcy karetek pogotowia ratunkowego nadużywają sygnałów dźwiękowych. Włączają je według własnych upodobań, po to aby jak najszybciej przejechać przez zakorkowane skrzyżowanie. Niektórzy skarżą się, że zarówno karetki pogotowia jak i wozy straży pożarnej mają za głośne sygnały dźwiękowe i kierowcy niepotrzebnie używają ich w nocy, zakłócając sen. 

    Czy faktycznie tak jest? Czy jazda na sygnałach to wielka frajda dla kierowców samochodów uprzywilejowanych? Mam nadzieję, że tata Dzieciaków, który jest Ratownikiem Medycznym - kierowcą dokładnie Wam to wyjaśni.

    Czy kierowanie pojazdem uprzywilejowanym, który używa sygnałów świetlnych i dźwiękowych to "frajda"? Jadąca na sygnale karetka na pewno sprawia frajdę patrzącym na nas dzieciom. Dla mnie jako kierowcy - ratownika jest to praca obarczona ogromnym ryzykiem. Mimo włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, które pozwalają mi na niestosowanie się do przepisów ruchu drogowego muszę być bardzo skupiony i muszę zwracać uwagę na zachowanie innych uczestników ruchu drogowego. Niestety wielu kierowców słysząc nadjeżdżającą karetkę nie wie jak ma się zachować i np. zatrzymuje nagle swój pojazd na środku ulicy.

    Mieszkańcy wielu miast uważają, że nadużywacie sygnałów dźwiękowych, włączacie je kiedy chcecie, najczęściej dojeżdżając do zakorkowanego skrzyżowania. Sygnały świetlne i dźwiękowe używane są w sytuacji, gdy stan poszkodowanego wymaga jak najszybszego dojazdu do niego, a później do szpitala. Gdy jedziemy do poszkodowanego, to dyspozytor po przyjęciu zgłoszenia decyduje czy jedziemy w kodzie K1, K2 - czyli z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych lub K5 - bez użycia sygnałów. Po dotarciu do poszkodowanego, ocenie jego stanu, zabezpieczeniu, podaniu leków to kierownik zespołu ratownictwa medycznego decyduje czy karetka będzie poruszać się z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

    A noc? Przecież nocą ruch jest mały? Po co używacie sygnałów dźwiękowych. Czy nie możecie używać tylko sygnałów świetlnych? Zgodnie z zapisami Kodeksu Ruchu Drogowego samochód uprzywilejowany to taki, który używa sygnałów świetlnych i dźwiękowych łącznie. Jeżeli dostajemy dyspozycję jazdy w kodzie K1, K2 poruszamy się na sygnałach świetlnych i dźwiękowych. My na prawdę nie robimy tego dla zabawy, chęci zaszpanowania, a w celu ratowania ludzkiego życia. Gdybym nie musiał, nie używałbym sygnałów, bo niektórzy kierujący słysząc nas czy widząc w lusterku nie wiedzą jak mają się zachować.

    A jak powinni zachowywać się inni użytkownicy dróg widząc, czy słysząc jadącą za nimi karetkę na sygnałach? Po pierwsze nie powinni nagle zatrzymywać swoich samochodów tuż przed nami. Wystarczy zjechać lekko na lewą lub prawą stronę, tak aby ułatwić nam przejazd. Myślę, że najlepiej wytłumaczyli to kierowcy - ratownicy z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego w materiale filmowym, który możecie obejrzeć poniżej.

    środa, 8 października 2014

    Widelec w gniazdku czyli porażenie prądem.

    Jak już wspominałam kilka postów wcześniej dzieci najczęściej ulegają wypadkom w domu, w miejscu które powinno być dla nich jak najbardziej bezpieczne. Niestety, choćbyśmy nasz dom przerobili na twierdzę, wypadki zdarzać się będą. Sama się o tym przekonałam. Nie zmienia to jednak faktu, że pewnych zdarzeń możemy uniknąć. W naszym domu, choć Dzieciaki niemowlakami już nie są, we wszystkich gniazdkach mamy pozakładane plastykowe zabezpieczenia. Takie małe, białe kółeczka z bolcami, które z gniazdka wyjąć można przy użyciu dołączonego do zestawu kluczyka. Dzięki temu mam pewność, że żadna nie włoży do gniazdka np. śrubokrętu, spinki do włosów czy tytułowego widelca. Dziewczynki również nie obsługują samodzielnie urządzeń podłączonych do prądu np. suszarki do włosów czy miksera kuchennego.

    W przypadku porażenia prądem elektrycznym obrażenia powstają na skutek wejścia prądu do ciała i jego przejścia przez tkanki. Urazy, które powstają spowodowane są działaniem prądu na czynność narządów wewnętrznych oraz wytwarzaniem ciepła podczas przechodzenia przez ciało. Najpoważniejszą konsekwencją porażenia prądem są zaburzenia rytmu serca. Dodatkowe obrażenia to przede wszystkim oparzenia powstające w miejscu wejścia i wyjścia prądu.

    Jak postępować w przypadku porażenia prądem:
    1. Oceń bezpieczeństwo! Zanim podejdziesz do poszkodowanego wyłącz dopływ prądu dla pomieszczenia w którym się znajduje. Odsuń źródło prądu przy użyciu przedmiotu nie przewodzącego go (np. plastikowa lub drewniana szczotka).  Jeżeli nie jesteś pewien czy poszkodowany ma nadal styczność  z prądem swoje postępowanie ogranicz do wezwania straży pożarnej oraz pogotowia ratunkowego! Ciało ludzkie w 60% składa się z wody i jest doskonałym przewodnikiem prądu.
    2. Oceń stan poszkodowanego.
    3. Wezwij pogotowie.
    4. W przypadku braku oddechu rozpocznij Resuscytację Krążeniowo – Oddechową.
    5. Jeżeli poszkodowany jest nieprzytomny ale ma zachowane funkcje życiowe opatrz widoczne rany.
    6. Co minutę kontroluj funkcje życiowe poszkodowanego. 

    PAMIĘTAJ!!!
    Twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze!
    Woda jest bardzo dobrym przewodnikiem prądu! 
    Jeżeli nie masz pewności, że poszkodowany nie ma kontaktu z prądem nie dotykaj go! 

    Jak już pisałam, w naszym domu gniazdka wyglądają jak na zdjęciu poniżej. Robiąc zdjęcia do tego posta poprosiłam Młodszego Dzieciaka, żeby wyjęła białą wtyczkę z gniazdka. Po dwóch próbach popatrzyła na mnie i powiedziała: "a daj mi spokój! Nie widzisz, że się nie da?!"

    czwartek, 2 października 2014

    Żadna rozmowa telefoniczna nie jest ważniejsza od czekających w domu dzieci!

    Jedziemy na wczasy. Za oknem gorąc, dobrze że mamy klimatyzację w samochodzie, to jakoś przetrwamy naszą kilkugodzinną podróż. Nie zdążyliśmy przejechać 200 kilometrów - dzwoni telefon Taty Dzieciaków.
    - "Zobacz kto dzwoni"- prosi.
    - "Karol" - odpowiadam.
    - "To odbież i zapytaj co chce"- dodaje tata Dzieciaków.
    - "Cześć Karol" - mówię.
    - "O! Kasia Cześć. Jest gdzieś obok Ciebie Tata Dzieciaków?" - pyta nasz znajomy.
    - "Tak. Jest. Prowadzi samochód." - odpowiadam. "Coś mu przekazać"? - dodajeę po chwili.
    - "A nie możesz dać mu na chwilę telefonu?" - prosi kolega.
    - "Nie, bo prowadzi samochód. Oddzwoni jak się zatrzymamy". - powiedziałam.

    Czy Wam zdarza się rozmawiać podczas jazdy samochodem przez telefon, który nie jest podłączony do zestawu głośnomówiącego? Mnie nie. Prowadzę - nie odbieram telefonu, nie odczytuję i nie piszę smsów! Każda rozmowa może poczekać te kilka, kilkanaście minut. Dlaczego o tym piszę?

    W maju 2014 roku TNS Polska, na zlecenie Fundacji PZU przeprowadził, metodą wywiadów telefonicznych, badanie opinii publicznej. Rozmowy zostały przeprowadzone z 500 kierowcami i 500 pasażerami w wieku 15 lat i więcej. Pełen raport.

    Jakie są wyniki?
    • 87% kierowców przyznaje się do przekraczania prędkości,
    • 69% osób w wieku 30-39 lat przyznaje się, że podczas jazdy używa telefonu komórkowego.
    Przygotowany raport pokazał, że bardzo duży wpływ na zmianę zachowania kierującego mają jadący z nim pasażerowie.
    • 3/4 kierowców jedzie ostrożniej gdy wiezie ze sobą dziecko,
    • 39% zachowuje się inaczej gdy jedzie samemu, niż gdy jedzie z pasażerem,
    • największy wpływ na kobiety ma mąż/partner,
    • największy wpływ na mężczyznę ma przyjaciel,
    • prawie połowa kierowców zmienia zachowanie pod wpływem uwag pasażerów.
    W naszym przypadku słowo "zwolnij" działa w obie strony. Zarówno gdy tata Dzieciaków prosi o to mnie, i gdy ja proszę o to jego.

    Kierowcy najczęściej słyszą uwagi dotyczące:
    1. Nadmiernej prędkości.
    2. Niebezpiecznego wyprzedzania.
    3. Wyprzedzania w niedozwolonym miejscu.
    4. Niezapinania pasów.
    5. Zbyt wolnej jazdy.
    Pasażerowie najczęściej zwracają uwagę na:
    1. Nadmierną prędkość.
    2. Niezapinanie pasów.
    3. Wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu.
    4. Korzystanie z telefonu komórkowego bez zestawu głośnomówiącego.
    5. Jazdę pod wpływem alkoholu.
    Kampania PZU „Kochasz? Powiedz STOP Wariatom Drogowym", to akcja skierowana  przede wszystkim do bliskich kierowców. Zamiast szokować skutkami brawurowej jazdy, skupia się na pozytywnym przekazie. Działania edukacyjne mają zachęcić pasażerów do reagowania na niebezpieczne zachowania i pokazywać, jak poskromić „wariata drogowego”. Symbolem kampanii jest niebieskie serduszko, które z gotowym lub osobistym tekstem, umieszczone w samochodzie, ma przypominać kierowcy, że jest kochany i ze względu na czekających na niego bliskich powinien jechać ostrożnie.

    Serduszko możesz je dostać w każdym oddziale PZU lub u agenta ubezpieczeniowego.

    Więcej informacji na temat Kampanii znajdziecie TUTAJ

    Jesteś kreatywny? Masz pomysł na hasło? Spróbuj swoich sił w KONKURSIE, który trwa do 31 grudnia 2014r.
     

    poniedziałek, 22 września 2014

    Na grzyby, na grzyby... byle się nie zatruć!

    W naszym kraju zbieranie grzybów jest tradycją, kultywowaną przez wiele rodzin. Ja ze swojego dzieciństwa doskonale pamiętam leśne wędrówki i wiaderka pełne grzybów. Teraz na grzyby nie chodzę, za to mój teść - zapalony grzybiarz, gdy ma tylko okazję jedzie do lasu. Niestety, choć lekarze przestrzegają, co rok zdarza się tragiczny w skutkach finał grzybobrania. Tragiczny dla dziecka. Ja grzyby jadam. Ale Dzieciaki nie. Nie podaję im grzybów pod żadną postacią. Dlaczego?

    Grzyby są ciężkostrawne.
    Ich strawność uzależniona jest od budowy komórkowej owocnika (czyli nóżki i kapelusza). Ściana komórkowa zbudowana jest z chityny, czyli cukru złożonego, który opiera się naszym sokom trawiennym.

    Grzyby mają niską wartość kaloryczną.
    Wynosi ona 23-34 kcal/100g świeżych grzybów.

    Grzyby to w większości woda.
    Zawartość wody w świeżych grzybach to 70-90%.

    Oczywiście, grzyby składają się również z takich związków jak:
    1. Białko, którego w grzybach jest 3-9%, a jego przyswajalność jest rzędu 60-90%, czyli całkiem podobna do mięsa. 
    2. Węglowodany - stanowią 1-6% masy grzybów. 
    3. Tłuszcz - 0,5-3,5%.
    4. Witaminy - E,K,B1,B2,PP.
    5. Sole mineralne - 1%.
    W owocnikach grzybów, które rosną w okolicach przemysłowych stwierdzono zwiększona zawartość rtęci, a przy ruchliwych trasach - znacznie większą ilość ołowiu.

    Zbierając grzyby należy pamiętać o kilku ważnych zasadach.
    1. Zbieramy grzyby tylko dobrze znane.
    2. Nie zbieramy grzybów starych, zwiędniętych.
    3. Nie zbieramy grzybów do opakowań z tworzyw sztucznych. Przechowujemy je w suchym, przewiewnym miejscu tak, aby nie pleśniały.
    4. Nie oceniamy grzybów na podstawie smaku. Muchomor sromotnikowy ma bardzo łagodny smak, a jego niewielka ilość może doprowadzić do ciężkich uszkodzeń wątroby, a nawet zgonu.
    5. Między książki włóżcie przesądy mówiące o ciemnieniu cebuli czy czernieniu srebrnej łyżki, po włożeniu ich do potraw z grzybów trujących.
    6. Kupując grzyby zawsze proś o pokazanie atestu.
    Jakich objawów nie należy lekceważyć?
    Jeżeli po spożyciu grzybów wystąpią:
    • osłabienie, 
    • ból głowy,
    • ból brzucha,
    • biegunka,
    • wymioty,
    • zaburzenia widzenia,
    • zaburzenia równowagi, 
    • duszność,
    • porażenie kończyn,
    • silne pragnienie,
    • gorączka, 
    • halucynacje
    należy jak najszybciej wezwać pogotowie!
    Objawy te mogą ujawnić się w czasie 0,5 - 24 godzin od spożycia posiłku.

    Zatrucie muchomorem sromotnikowym, które jest najczęstszym i najgroźniejszym, przebiega w 4 fazach.
    Pomorskie Centrum Toksykologii 

          

    Co zrobić w przypadku zatrucia?
    1. Udaj się jak najszybciej do lekarza. Jeżeli stan zdrowia poszkodowanego na to nie pozwala, wezwij Pogotowie Ratunkowe.
    2. Jeżeli masz taką możliwość zabezpiecz spożywaną potrawę i przekaż lekarzowi w szpitalu. Ułatwi to identyfikację substancji trującej. 
    3. Nie podawaj poszkodowanemu odtrutek w postaci mleka czy alkoholu.
    4. Jeżeli poszkodowany jest nieprzytomny, postępuj zgodnie z TYM schematem.

    PAMIĘTAJ!!!
    Nie czekaj na samowyleczenie!  
    Przy zatruciu muchomorem sromotnikowym występuje fazapozornej poprawy.

    środa, 10 września 2014

    O! Rany!

    "Kasia, napisz na blogu o ranach". - poprosiła moja kuzynka. "Ostatnio upadlam na żużel. Zdarłam rękę i nogę, a te czarne kamyki miałam w ranie. Paweł kazał mi lać na ranę wodę utlenioną. Lałam i myślałam że zemdleję z bólu! Już miałam do Ciebie dzwonić" - dodała. "No tak" - pomyślałam. "Wylewanie wody utlenionej bezpośrednio na ranę - standard".

    Jak to właściwie z tymi ranami jest?

    1. W ranach się nie grzebie.
    Nie, nie to nie żart! Wasze dziecko nigdy nie było ciekawe co tam jest w tej zadrapanej nodze? Nigdy nie szukało robaczka w ranie (to pomysł 4 lata, który usłyszałam podczas prowadzenia zajęć w przedszkolu)? Rodzice, ten punkt to bojowe zadanie dla Was. Wytłumaczcie swoim dzieciakom, że takie poszukiwania  mogą jeszcze bardziej zabrudzić ranę, mogą utrudniać jej gojenie.

    2. Ran się niczym nie zalewa, nie smaruje i nie zasypuje.
    I tu zapewne zaczynacie się zastanawiać - "a co z wodą utlenioną"? A no nie ma! Idąc na spacer z Dzieciakami nie mam przy sobie apteczki. Mam za to wodę mineralną i gazik do dezynfekcji, co w zupełności mi wystarcza. Pamiętajcie, że krew która wypływa z rany, samoistnie ją oczyszcza. Jeżeli miejsce zranienia  zabrudzone jest piaskiem czy np. żużlem ranę najlepiej umyć bieżącą wodą z mydłem. Nie ma potrzeby aby wylewać bezpośrednio na ranę wodę utlenioną. Jeżeli chcemy zdezynfekować ranę robimy to przy użyciu gazy nasączonej środkiem do dezynfekcji. Woda utleniona może opóźniać gojenie się rany. Nie smarujcie, ani nie zasypujcie świeżych ran kremami czy zasypkami.
    Ranę dezynfekujemy gazikiem nasączonym środkiem do dezynfekcji.

    3. Na ranę zakładamy w miarę jałowy opatrunek.
    Każdą ranę należy zabezpieczyć przed zabrudzeniem, zakładając na nią opatrunek, który powinien być dobierany do wielkości i rodzaju rany. W przypadku krwotoku będzie to opatrunek uciskowy. Na małe zadrapania wystarczy plaster z opatrunkiem, ranę w którą mamy powbijane odłamki szkła, opiłki metalu założymy opatrunek osłaniający/chłonący.

    Tu są szkiełka z rozbitej szyby...
    Jeżeli nie masz przy sobie żadnych środków opatrunkowych, a rana mocno krwawi, do jej opatrzenia użyj elementów odzieży poszkodowanego (nie dlatego, żaby nie zniszczyć swojego ubrania ale ze względu na florę bakteryjną).
    Opatrunek chłonący. Gaza, którą delikatnie przybandażujemy.

    Wata, lignina czy chusteczka higieniczna nie są dobrymi środkami opatrunkowymi gdyż przyklejają się do rany.

    4. Ciał obcych z ran nie usuwamy.
    Ciało obce tkwiące w ranie jest korkiem, po wyjęciu którego możemy doprowadzić do dużego krwotoku. Jak postąpić w przypadku ciała obcego w ranie?

    Ciał obcych z ran nie usuwamy.

    5. Pamiętajcie o własnym bezpieczeństwie!
    Powinnam o tym napisać na samym początku. Udzielanie pierwszej pomocy może być niebezpieczne. Pamiętajcie, że z krwią przenoszą się bardzo groźne dla naszego organizmu wirusy. Udzielając pierwszej pomocy zawsze zakładaj rękawiczki lateksowe. Dzieciaki nie mają na rączkach rękawiczek, bo są na nie za duże.

    poniedziałek, 8 września 2014

    Jak my to robimy?

    Na temat naszego bloga słyszę i czytam wiele różnych opinii. Jedni twierdzą, że jestem - delikatnie mówiąc - nienormalna, ucząc Dzieciaki udzielania pierwszej pomocy, inni chwalą naszą inicjatywę, kolejni są zdziwieni, że Dzieciaki tak grzeczne i chętnie pozują do zdjęć. Ci, którzy mają dzieci, doskonale wiedzą, że zrobienie pozowanego zdjęcia czasem graniczy z cudem. U nas jest dokładnie tak samo.

    Jeżeli chodzi o podział na "ratownika" i poszkodowanego, role rozłożyły się bardzo naturalnie. Na początku Starszy dzieciak był "ratownikiem", a młodszy poszkodowanym. Teraz wszystko się odwróciło - młodsza jest "ratownikiem", a starsza poszkodowanym. Młodszy dzieciak chętnie uczy się jak zakładać opatrunki, a starszy uwielbia jak robię jej sztuczne rany.

    Ktoś mi zarzucił, że zmuszam Dzieciaki do nauki udzielania pierwszej pomocy - w żadnym wypadku! Dla nich jest to świetna zabawa. Gdy pytam - "bawimy się w ratowanie" - Dzieciaki krzyczą - "tak, tak" i od razu dzielą kto ratuje, a komu mama robi rany. Jest przy tym mnóstwo śmiechu, zabawy ale i nauki! Starszy Dzieciak, gdy miał zszywaną głową nie bał się ani krwi, ani szpitala. Rozbite kolana też nie są dla nas niczym strasznym. 

    Spróbujcie sami! Wystarczy czerwona pomadka, gaza, bandaż i plaster!

    Nasze "kosmetyki".
    Nic nie sprawia tyle radości jak układanie siostry w pozycji bezpiecznej.

    Rana głowy - próbujemy się nie uśmiechać!

    Nie trafiła do oka - i znów pełno śmiechu!

    wtorek, 2 września 2014

    Wpadłeś mi w oko…

    Nie, nie zakochałam się, nie tym razem. Dziewczynki póki co też nie mają na oku żadnego młodzieńca. Zdarza się jednak czasami, gdy zdejmą okulary że do oka wpada „coś”. Chyba każdy z nas doświadczył  w swoim życiu ciała obcego znajdującego się w oku. Najczęściej są to paprochy, piasek, małe muchy czy rzęsy. Przebywanie w miejscu prac budowlanych, o dużym zapyleniu i zanieczyszczeniu powietrza zwiększa ryzyko dostania się ciała obcego do oka. Dla dzieciaków to piaskownica czy plaża są miejscem, gdzie to ryzyko się zwiększa (bo przecież nie ma niczego fajniejszego jak sypanie paskiem w koło).

    Powierzchowne ciała obce należą do najczęstszych urazów oka. Znacznie groźniejsze są przedmioty, które dostają się do oka z dużą siłą i głęboko penetrują gałkę oczną. Dochodzi do tego m.in. podczas kucia metalu, rąbania drewna czy w wypadkach komunikacyjnych.

    Postępowanie w przypadku ciała obcego znajdującego się w oku w dużym stopniu zależy od jego rozmiaru.

    1. Jeśli do oka dostał się np. piasek, muszka czy paproch:
    • nie pozwól, aby poszkodowany pocierał oko,
    • postaraj się wyjąć znajdujący się w oku przedmiot przy użyciu rożka chusteczki,
    • ciało obce możesz usunąć płukając oko solą fizjologiczną lub bieżącą wodą czy wodą mineralną z butelki polewając oko od strony nosa,
    • do płukania oka możesz użyć specjalnego aparatu (do nabycia w sklepach medycznych). 
    Płuczemy oko solą fizjologiczną. Małe ampułki warto mieć w domowej apteczce.
    Aparat do płukania oka.

    2. Jeśli istnieje ryzyko, iż drobny przedmiot jest wbity w tkanki oka np. opiłek metalu:
    • zasłoń oczy czystymi gazikami, aby ograniczyć ruch gałek ocznych i skonsultuj się z lekarzem,
    • wytłumacz poszkodowanemu dlaczego musiałeś zasłonić mu oczy, żeby nie wpadł w panikę.
    W przypadku wbitego ciała obcego zasłoń poszkodowanemu oczy.

    3. Jeśli w oku poszkodowanego tkwi duży przedmiot np. ołówek, nożyczki:
    • nie wyciągaj ciała obcego z oka,
    • wezwij pogotowie ratunkowe,
    • zabezpiecz przedmiot tak, aby nie wypadł z rany. 
    Szczegółowe zasady postępowania w przypadku ciała obcego wbitego w ranę znajdziesz TUTAJ.

    niedziela, 27 lipca 2014

    Bezpieczne dzieciaki w górach!

    Czy to na pewno dobry strój na górską wycieczkę?
    „Wkurza mnie ten Giewont” - wypalił Starszy Dzieciak, podczas odpoczynku na Polanie Strążyskiej. Popatrzyliśmy z mężem po sobie, a siedząca obok nas kobieta zapytała – „A dlaczego wkurza cię ten Giewont?”. „Bo on jest wszędzie” – odkrzyknął Starszy Dzieciak. Dzień wcześniej, gdy byliśmy na Gubałówce słyszała o Giewoncie, dzielnie maszerując przez Dolinę Strążyską też o nim słyszała. Mógł jej się znudzić. W górach zakochana jestem od dziecka. To tam spędziłam moje pierwsze wakacje i spędzałam kolejne. Bieszczady, Tatry, Góry Świętokrzyskie, Pieniny, Gorce to miejsca, w które wracam z ogromnym sentymentem. Przez lata wędrówek nauczyłam się szacunku do gór, bo mimo że piękne to są nieobliczalne. Niestety nieobliczalni i nierozważni są również turyści wybierający się na górskie szlaki. Nie raz napotykałam na swojej drodze osoby kompletnie nieprzygotowane do pieszej wędrówki, zarówno pod kontem kondycji fizycznej, stroju, który na sobie miały czy przebiegu trasy wycieczki. Nie widzieliście osób wchodzący w klapkach na Giewont? Ja widziałam.

    Zanim wyruszysz w góry.
    Tak jak wcześniej napisałam – góry są piękne ale i niebezpieczne dlatego do każdej wycieczki należy się dobrze przygotować. Zabierasz ze sobą dzieci? Tym bardziej musisz przeanalizować przebieg trasy, w która chcesz się wybrać. Przewodniki i mapy dostarczą Ci wielu niezbędnych informacji. Kiedy po raz pierwszy zabierałam w Tatry dziewczynki przeszperałam forum górskie wzdłuż i w szerz, a opisy tras znałam bez mała na pamięć. Planując trasę wędrówki dostosuj ją do wieku i kondycji fizycznej uczestników. Mierz siły na zamiary! Pamiętaj, że placówkach GOPR możesz uzyskać dodatkowe informacje o aktualnie panujących warunkach w górach i na szlakach. Ratownicy z chęcią odpowiedzą na twoje pytania i doradzą odpowiednią trasę wędrówki.

    Przed wyjściem na szlak.


    Zostaw w miejscu pobytu wiadomość o trasie wycieczki i przewidywanej godzinie powrotu. Jeśli w trakcie wycieczki twoje plany uległy zmianie poinformuj o tym osobę, której zostawiałeś przed wyjście wiadomość. Właścicieli pensjonatu, w którym spędzaliśmy wakacje, nie dziwiło, że wychodząc mówiłam – „jedziemy do Zakopanego. W planach mamy Strążyską i Siklawicę, a później Drogą pod Reglami przejdziemy się na Wielką Krokiew. Wrócimy na obiadokolację”. Sprawdź pogodę na dany dzień. Zwróć baczną uwagę na wyposażenie uczestników, a zwłaszcza na odpowiednie buty. W klapkach czy japonkach spacerować można po Krupówkach. Na wędrówki po dolinach zakładam krótkie buty trekkingowe, a chodzący Dzieciak na nogach ma buty sportowe. Pamiętaj żeby zabrać ze sobą ciepłą odzież, kurtkę przeciwdeszczową, skarpety na zmianę, czapkę na głowę. Zawsze lepiej się rozbierać niż marznąć. Upewnij się, że w plecaku masz picie (najlepiej woda lub herbata), kanapki oraz kaloryczne jedzenie (np. czekolada). Wyposaż się w mapę oraz kompas. Naładuj baterię w telefonie komórkowym. Pamiętaj o zabraniu podręcznej apteczki! W górach bardzo łatwo o drobne urazy – otarcia, zadrapania. Na wędrówkę wyjdź jak najwcześniej. Zapisz w telefonie numer alarmowy do GOPR/TOPR.

    Podczas wędrówki.
    W górach poruszaj się tylko po szlakach turystycznych. Nie schodź z wyznaczonych ścieżek. Tępo marszu dostosuj do najsłabszego uczestnika wyprawy. Co pewien czas zrób przerwę w celu odpoczynku. Cały czas orientuj  się w terenie - stronach świata, kierunkach w których biegnie szlak turystyczny na całym odcinku. Szukanie oznaczeń szlaku na trasie to super zabawa dla dzieciaków. Śledź aktualny czas marszu od momentu wyjścia, co pozwoli podjąć decyzję o tym czy zawrócić, skrócić trasę czy też kontynuować wędrówkę, gdyż bliżej jest do punktu końcowego wędrówki. Pamiętaj, że warunki w górach zmieniają się błyskawicznie. W przypadku pogorszenia się pogody udaj się do najbliższego miejsca schronienia.

    W góry z dzieckiem?
    Dlaczego nie? Ja po raz pierwszy w górach byłam mając niespełna rok. Młodszy Dzieciak był niewiele starszy. Oczywiście nie wędrowałyśmy na własnych nogach, a na plecach rodziców. Jeśli zabierasz ze sobą tak małe dziecko pamiętaj o kupieniu/wypożyczeniu nosidła turystycznego. My nasze pożyczyliśmy i będąc jeszcze w domu wkładaliśmy do niego Młodszego Dzieciaka, dzięki czemu uniknęliśmy krzyków rozpaczy podczas wędrówek. Wybierasz się w góry z przedszkolakiem? Pamiętaj, że dzieciaki mają krótki okres przyciągania uwagi. Dla nich ważniejsza jest zabawa, niż zdobywanie górskich szczytów. I tak było ze Starszym Dzieciakiem. „Mamo, a tam pod wodospadem będą zabawki”, „mamo a długo jeszcze”, „mamo a czemu tyle idziemy” – powtarzane co kilka minut.  Wycieczki piesze planowaliśmy tak, aby zajmowały nam wraz odpoczynkiem maksymalnie 4 godziny. Popołudnia przeznaczone były na dziecięce zabawy – basen, sala zabaw czy budowanie kamiennych zamków nad rzeką. Pamiętaj, że niemowlęta i małe dzieci są szczególnie wrażliwe na działanie zimna, dlatego przygotuj swojemu maluchowi odpowiednią odzież ochronną. Promieniowanie słoneczne w górach jest większe niż na nizinach dlatego na główce malucha powinna być czapka, a nieosłonięte części ciała powinny być posmarowane kremem z filtrem. 


    Zachęcam Was do skorzystania z internetowego szkolenia "W górach bezpiecznie". Zostało ono przygotowane przez ratowników GOPR. Ja pierwszą wersję tego szkolenia mam już dawno za sobą. 
    http://www.gopr.com.pl

    Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanych wypraw w góry. My na początek polecamy wszystkie Tatrzańskie dolinki, Pieniny i oczywiście Góry Świętokrzyskie.

    sobota, 19 lipca 2014

    Jedziemy na wycieczkę - pakujemy apteczkę.

    Kiedy pytam znajomych – „jak wygląda Wasza wyjazdowa apteczka?” - zawsze słyszę o tonie leków, które ze sobą zabierają. Mało który rodzic wspomina o podstawowych środkach opatrunkowych, a warto je mieć ze sobą. Apteczkę, podobnie jak tą domową dzielę na dwie, a nawet trzy części. Osobno pakuję leki, osobno opatrunki.

    Leki w naszej wyjazdowej apteczce to przede wszystkim: środek przeciwgorączkowy, który w naszym przypadku przepisywany jest na receptę, środek na ból gardła, probiotyk, elektorlity (proszek do przygotowania napoju), środek na biegunkę, wapno, środek przeciwko komarom i innym insektom, środek łagodzący skutki ukąszenia przez komary, termometr.

    Leki.
    Jeżeli chodzi o apteczkę opatrunkową, to jej skład zawsze dostosowuję do miejsca w którym będziemy przebywać. Tym razem spakowałam:  

    • rękawiczki nitrylowe (bo nie lubię lateksowych),
    • maseczka do resuscytacji,
    • kompresy jałowe 9x9 cm – 2 szt. - sprawdzą się przy przemywaniu ran,
    • gaza ½ m – 2 szt. - do zaopatrywania krwotoków i większych ran,
    • bandaż dziany 5 cm – 3szt. - jako zabezpieczenie opatrunku osłaniającego - doskonały na małą rączkę,
    • bandaż dziany 10cm – 2 szt. - a ten na większą rękę,
    • bandaż elastyczny 10cm – 2 szt. - przydatny w wielu sytuacjach (np. przy tamowaniu krwotoków),
    • chusta trójkątna - do unieruchamiania złamań,
    • siatka opatrunkowa - świetnie sprawdza się przy opatrywaniu ran głowy,
    • plaster z opatrunkiem - dla dzieci kolorowy - po założeniu takiego plasterka Maluch od razu poczuje się lepiej,
    • sól fizjologiczna 10ml - do przemycia ran lub wypłukania ciała obcego z oka,
    • gaziki nasączone alkoholem - do dezynfekcji skóry,
    • nożyczki,
    • kleszczołapki.

    Opatrunki.

    Jest to apteczka stacjonarna, którą zostawiam w hotelu lub zabieram na dłuższe wycieczki. Podróżując samochodem zawsze mogę skorzystać z tej, która znajduje się w bagażniku.

    Na plażę również zabieram mini apteczkę. Pewnie zastanawiacie się, co takiego może przytrafić się w tonach piachu? Wystarczy niewielki kawałek szkła, ostrzejszy kamień i rana czy też krwotok gotowy. Owszem wybierając się na strzeżone kąpielisko mamy do dyspozycji punkt medyczny wyposażony w sprzęt do ratownictwa, jednak dla małego dziecka spotkanie z ratownikiem może być stresujące, a posiadając niewielką saszetkę z podstawowymi opatrunkami, kryzysową sytuację możemy opanować sami. W plażowej saszetce znajduje się: maseczka do resuscytacji, rękawiczki nitrylowe, plaster z opatrunkiem, kompresy jałowe 9x9cm, bandaż dziany 10cm, bandaż elastyczny 10cm, siatka opatrunkowa, folia NRC, gazik nasączony alkoholem, sól  fizjologiczna.  

    Saszetka na plażę.
    Jeśli chodzi o środki higieniczne zawsze zabieram chusteczki nawilżone, płyn do mycia rąk i nasze ostatnie odkrycie - biodegradowalne nakładki na deskę sedesową - TOILETKI, które fantastycznie sprawdzają się przy korzystaniu z publicznych toalet przez dzieciaki.

    PS. Ostatnio podczas prowadzonych zajęć jeden z kursantów stwierdził, że moja apteczka samochodowa musi być wielkości torby podróżnej. Nic bardziej mylnego – wygląda tak:

    Apteczka samochodowa.

    niedziela, 13 lipca 2014

    "Plaża, dzika plaża"... czyli jak bezpiecznie wypoczywac nad wodą.


    Znak zakazu i wielu kąpiących się. Niestety to częsty widok.
    Pomimo wielu akcji edukacyjnych prowadzonych zarówno przez MSW, WOPR, Policję czy Straż Pożarną w zeszłym roku w polskich wodach utonęło 709 osób. W tym, choć to dopiero początek wakacji woda pochłonęła już ponad 100 osób. Głupota, niewiedza, lekkomyślność, a przede wszystkim alkohol to główne przyczyny utonięć. W upalne dni większość z nas szuka ochłody w jeziorze, nad rzeką czy w morzu. Niestety część osób wybiera na wodne szaleństwa kąpieliska niestrzeżone, czy miejsca w których obowiązuje zakaz pływania. To właśnie tam w większości dochodzi do utonięć.

    Co zrobić aby nasz letni wypoczynek nad wodą był bezpieczny?

    1. Pływaj tylko w miejscach strzeżonych.
    2. Przestrzegaj regulaminu kąpieliska na którym przebywasz.
    3. Nie pływaj w wodzie o temperaturze poniżej 14 stopni.
    4. Nie wchodź rozgrzany do wody.
    5. Nie skacz do wody w miejscach nieznanych.
    6. Nie baw się w podtapianie innych osób korzystających z wody.
    7. Materac dmuchany nie służy do wypływania na głęboką wodę, podobnie jak i nadmuchiwane koło.
    8. Nie pływaj bezpośrednio po posiłku.
    9. Nie przeceniaj swoich umiejętności pływackich.
    10. Piłeś? NIE PŁYWAJ!!!
    Oczywiście, zdarzyć się może tak, że na strzeżonym kąpielisku zostanie wprowadzony zakaz kąpieli, oznaczony czerwoną flaga. Powodów takiej sytuacji może być kilka – od zanieczyszczone wody, po wysoką falę i nieodpowiednie warunki pogodowe. Niestety, z tego co opowiadają ratownicy WOPR ludzie za nic mają ostrzeżenia i bagatelizują zagrożenia. Często, gdy ratownicy proszą o wyjście z wody wywiązuje się awantura.
     
    Plażowanie
    Oprócz kąpieli wodnych zażywamy również słonecznych. Oparzenia, odwodnienie, czy udar cieplny to najczęstsze konsekwencje nieodpowiedzialnego plażowania. Większość z nas lubi słońce, które znacznie poprawia nasz nastrój. Musimy jednak pamiętać o szkodliwym działaniu promieni UVA oraz UVB na nasz organizm. Aby plażowanie nie skończyło się dla nas i naszych dzieciaków nieprzyjemnie, pamiętaj aby stosować kremy z filtrem chroniącym zarówno przed promieniowaniem UVA i UVB. Kremy nakładaj na 20 minut przed planowanym plażowaniem. Czynność tą powtarzaj po każdym wyjściu z wody. Pamiętaj o nakryciu głowy, szczególnie dla dziecka! Podczas plażowania pij dużo wody!
     
    Kolorowe kapelusiki nie tylko ochronią główkę przed promieniowaniem.

    Dziecko na plaży.
    Plaża widziana z perspektywy dziecka, jest zupełnie inna niż dla dorosłego. Dzieciak który ma niespełna metr wysokości, widzi przed sobą labirynt parawanów, który może okazać się dla niego trudną przeszkodą. Bawiące się dzieci przyciągają bardziej niż rodzice, chwila naszej nieuwagi i maluch powędruje tam, gdzie można pobawić się z innymi. Dodatkowo dzieci na plaży, nad jeziorem czy na basenie wyglądają bez mała identycznie! Moje Dzieciaki zawsze mają na główkach kapelusiki, w intensywnych kolorach. Dzięki temu jest mi je łatwiej zlokalizować wśród innych maluchów. W zeszłym roku wypoczywaliśmy nad polskim morzem. Zazwyczaj rozkładaliśmy się w pobliżu wieży ratowników i tłumaczyliśmy Dzieciakom, że jeśli nie będą mogły nas znaleźć, to właśnie tam znajdą pomoc. Doskonale wiecie, że wystarczy kilkanaście sekund naszej nieuwagi, a maluch może powędrować w tylko sobie znanym kierunku. Fantastycznym rozwiązaniem, który ułatwi odnalezienie rodziców małej zguby są opaski z telefonem do mamy i taty. Moje Dzieciaki takie opaski posiadają. Nasze wykonane są z sylikonu i posiadają regulowane zapięcia. Są wodoodporne i wielorazowego użytku. Dziewczynki, gdy tylko je zobaczyły były zachwycone – „jakie piękne bransoletki” krzyczały. Starszy Dzieciak poprosił o zapięcie opaski na rączce, a Młodszy na nóżce. 

     
    Opaski telefon do mamy i taty.

    Wytłumaczyłam dziewczynkom, że bransoletki które mają są bardzo ważne, i będziemy im o nich przypominać podczas każdego wyjazdu. Nikomu nie życzę nawet chwilowego zniknięcia dzieciaka, ale w sytuacji gdy spanikowany Maluch nie będzie potrafił powiedzieć jak się nazywa opaska z waszym numerem telefonu na pewno zmniejszy czas poszukiwania rodziców.





     Post powstał przy współpracy z:
    http://www.opaskatelefondomamy.pl/

    poniedziałek, 30 czerwca 2014

    Na ratunek w oparzeniach.

    Oparzyłam się. Nie po raz pierwszy i nie ostatni. Oczywiście za każdym razem oparzony palec czy ręka lądowała pod zimną wodą. Bardzo dobrym środkiem na złagodzenie skutków oparzeń są opatrunki hydrożelowe, w które warto zaopatrzyć domową apteczkę.

    Czym jest opatrunek hydrożelowy?
    W skrócie można powiedzieć, że jest to galaretka, która zapewnia wilgotne środowisko na powierzchni rany. Wspomaga on oczyszczanie rany z martwych tkanek, a także wpływa na proces gojenia się. Unikalna struktura AQUA-GEL stanowi barierę dla bakterii z zewnątrz, a jednocześnie umożliwia oddychanie rany. Ogromnym plusem tego opatrunku jest fakt, że nie przywiera o do rany, a jego zmiana nie powoduje żadnego bólu. No i najważniejsze - technologia produkcji opatrunków hydrożelowych opracowana została przez zespół polskich naukowców z Politechniki Łódzkiej.

    Właściwości AQUA-GEL.
    • likwiduje ból, dając choremu uczucie kojącego działania,
    • stanowi barierę dla bakterii z zewnątrz,
    • zapewnia dostęp tlenu do rany,
    • zapobiega powstawaniu przerostowych blizn,
    • nie przykleja się do rany, co umożliwia bezbolesną zmianę opatrunku,
    • podczas zmiany opatrunku usuwane są z rany wydzieliny, włóknik oraz tkanki martwicze pozostawiając nieuszkodzoną ziarninę,
    • jest elastyczny, miękki, lecz jednocześnie wystarczająco wytrzymały, dzięki czemu może być stosowany do pokrywania takich powierzchni ciała, których unieruchomienie jest kłopotliwe np. stawy, dłonie, twarz itp.,
    • jest przezroczysty co umożliwia kontrolę przebiegu leczenia bez konieczności zdejmowania go, 
    • jest nie alergizujący.

    AQUA-GEL nie tylko na oparzenia!
    Wysoka zawartość wody w strukturze opatrunku sprawia, że AQUA-GEL ma również działanie kojące w przypadku powierzchniowych obrzęków spowodowanych np. ukąszeniami przez owady. Opatrunek ten doskonale sprawdzi się przy łagodzeniu bólu spowodowanego uderzeniami czy otarciami u naszych dzieci.

    ZESTAW PIERWSZA POMOC, który ja posiadam składa się z trzech opatrunków okrągłego 5cm, owalnego - 5,5x11cm oraz prostokątnego 10x12 cm.




    Jak używać AQUA-GEL?
    Aplikacja opatrunku jest bardzo prosta. Powierzchnie uszkodzone działaniem wysokiej temperatury należy jak najszybciej schłodzić zimną wodą przez okres 15 minut, a następnie przykryć opatrunkiem AQUA GEL. Przy oparzeniach objawiających się rumieniem, miejscową bolesnością bez widocznego uszkodzenia skóry oraz oparzeń II i III stopnia opatrunek nakładamy tak szybko jak to możliwe bezpośrednio na ranę. Należy pamiętać, że w przypadku oparzeń II i III stopnia należy bezzwłocznie zgłosić się do lekarza.

    1. Rozerwij górny zgrzew torebki.
    2. Trzymając za włókninę delikatnie wyjmij opatrunek z foremki wraz z folią.
    3. Przyłóż opatrunek do rany i usuń z jego wierzchu folię.
    4. Ranę zabezpiecz załączonym do opakowania przylepcem włókninowym.

    To kosztuje…
    Biorąc pod uwagę ilość walorów tego opatrunku cena jest tak naprawdę niewielka Zestaw „Pierwsza Pomoc”, który Wam zaprezentowaliśmy możecie kupić TUTAJ.

    Artykuł powstał przy współpracy z:
    http://kikgel.com.pl/