piątek, 18 października 2013

Dlaczego?


Wiele osób może pomyśleć, że zwariowałam ucząc moje dzieci resuscytacji na fantomie, którego nie potrafią tak naprawdę samodzielnie ucisnąć. W naszym domu bardzo często pojawia się różnego rodzaju sprzęt do nauki pierwszej pomocy, a dziewczynki ciekawe wszystkiego dopytują - co to, po co, pokaż jak się ratuje. Córki zabieram ze sobą praktycznie wszędzie. Pewnego dnia prowadziłam zajęcia dla Grupy Ratownictwa PCK Ostrowiec Św. Wyjęłam fantoma, a moja 4 latka bez słowa podeszła do niego, ułożyła rączki i spytała - to tak? Teraz dla moich córek jest to zabawa - a przez zabawę wiele możemy takich 4 latków nauczyć.

Zdjęcie, które zostało zrobione Zuzi podczas tych zajęć wrzuciłam na facebooka i podpisałam niemalże takim samym opisem jak ten na blogu. Oprócz kilkudziesięciu lajków moi znajomi zaczęli pisać, że super, że oni nie umieją udzielać pierwszej pomocy, że też by chcieli uczyć tego swoje dzieci. Zdjęcie zostało kilkakrotnie udostępnione z podpisem – godne naśladowania. Troszkę mnie to zdziwiło ale zrozumiałam, że wokół mnie nadal jest mnóstwo osób które o udzielaniu pierwszej pomocy rozmawiały ostatni raz na kursie prawa jazdy lub na zajęciach w liceum/technikum.

Udzielanie pierwszej pomocy nie jest niczym trudnym i warto „bawić się” w to z dzieciakami już od najmłodszych lat. Dzięki temu wykształcimy w nich wrażliwość na ludzką krzywdę i nauczymy odpowiedniego postępowania w sytuacjach kryzysowych.

Dlatego ten blog.
O pierwszej pomocy, o tym jak się zachować gdy dojdzie do wypadku i jak uczyć nasze dzieciaki.
Chciałabym aby ten blog stał się miejscem, w którym będziemy mogli wymieniać się doświadczeniami, pomysłami. Miejscem dzięki któremu, wraz z moimi córkami zachęcimy Was do uczestnictwa w kursach pierwszej pomocy...

4 komentarze:

  1. Przeczytałem to wszystko z należytą uwagą.Bardzo ciekawe spostrzeżenia można wywnioskować :).Moim skromnym zdaniem a uwierz mi jestem dobrym znawca tematu - chyba to jeszcze nie to pokolenie będzie ratować tak jak piszesz. Za mało jest nacisku zarówno w szkole gimnazium i szkołach średnich na I pomoc(że tak trzeba robić-ze jest to normalny odruch człowieka ) Kazdy cywil jest mocny w grupie ale indywidualnie to lipa -niestety.Uważam też że trzeba atakować dzieci młodzież od jak najwcześniejszych lat ratownictwem .W przedszkolach i szkołach podstawowych i wyżej żeby ten trud nie poszedł na marne. Podstawowa cecha charakteru która jest potrzebna do udzielania pomocy to .........odwaga a póżniej wiara w swoje umiejetnosci nabyte na pokazach kursach szkoleniach.To jest walka sama z sobą która dzieje sie w naszych głowach -trzeba to też zrozumieć i mądrze działać .
    p_kris1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p_kris - ja się z Tobą zgadzam. Nauka pierwszej pomocy w naszym kraju jest rozpoczynana zbyt późno. Natomiast jeśli my - rodzice nie zdamy sobie sprawy z tego, jak ważne jest uwrażliwianie i nauczanie dzieci pierwszej pomocy od najmłodszych lat - nadal będzie tak jak jest. No i zmienić musi się system szkolnictwa w tym zakresie. Tak jak piszesz - pierwsze zajęcia rozpoczynać powinny się już w przedszkolach bo tylko dzięki systematycznemu mówieniu o tym, pokazywaniu, ćwiczeniu - udzielanie pierwszej pomocy będzie dla nas i naszych dzieci czymś naturalnym.

      Usuń
  2. Święte słowa Kasiu B. tzn.K.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero dzisiaj trafiłam na Twój blog i z miejsca przeczytałam kilka postów. Bardzo podoba mi się Twoje podejście doedukacji dzieci. Ja tez, ze tak powiem, siedzę w temacie. Tez mojego 3,5 latka uczę pomocy, nie tylko medycznej. Jeszcze nie uczyłam go RKO, ale to byłby dobry pomysł by się zając tym tematem. My póki co to skupilismy się na tym jak wezwać pomoc.
    Cieżko jest w Polsce zmienić system czy myślenie ludzi na rożne tematy, równie ratowania cudzego życia. Ale to co można zrobić to zacząć od siebie i swojej rodziny.
    Papola

    OdpowiedzUsuń