sobota, 28 grudnia 2013

Czy udzielanie pierwszej pomocy może być niebezpieczne?

Maska twarzowa do resucytacji oraz rękawiczki.
Zarówno w pierwszej pomocy, jak i ratownictwie każdego rodzaju, najważniejszą zasadą jest dbanie o własne bezpieczeństwo. Omawiając podstawowe zasady udzielania pierwszej pomocy, zwracałam Waszą uwagę na konieczność zabezpieczenia miejsca zdarzenia, jak i na konieczność zakładania rękawiczek lateksowych/nitrylowych przed rozpoczęciem wykonywania czynności ratowniczych.

Dlaczego tak ważne jest zakładanie rękawiczek ochronnych i używanie maseczki podczas wprowadzania oddechów ratowniczych?
Krew oraz wydzieliny poszkodowanego, w których ta krew się znajduje, są materiałem potencjalnie zakaźnym.

Czym możemy się zarazić?
HBV - wirus zapalenia wątroby typu B;
  • przenoszony ze skażoną krwią, lub poprzez kontakt seksualny z nosicielem,
  • wywołuje zapalenie, które może doprowadzić do marskości oraz raka wątroby,
  • HBV jest 100 razy bardziej zakaźny niż wirus HIV,
  • przed zakażeniem HBV chroni szczepienie.
HCV – wirus zapalenia wątroby typu C;
  • przenoszony ze skażoną krwią lub poprzez kontakt seksualny z nosicielem,
  • wywołuje zapalenie, które może doprowadzić do marskości oraz raka wątroby,
  • nie ma szczepienia ochronnego przeciw HCV.
HIV - wirus ludzkiego niedoboru odporności;
  • przenoszony ze skażoną krwią lub poprzez kontakt seksualny z nosicielem,
  • może wywołać chorobę polegającą na upośledzeniu odporności organizmu – AIDS,
  • nie ma szczepienia ochronnego przeciw HIV.
To kosztuje…
Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, cena nie powinna być istotna. Rękawiczki lateksowe kosztują w granicach 50gr za parę, natomiast maseczka do resuscytacji ok. 5zł. Jeśli dobrze poszukacie, znajdziecie gotowe pakieciki wraz z opakowaniem w cenie 10zł i mniej.
Różne rodzaje pakietów (we wszystkich są rękawiczki i maseczki).


Rękawiczki i maseczka – to zajmuje dużo miejsca. Gdzie i je nosić?
Gdzie? Przy sobie. Ja w każdej torebce i w torbie spacerowej (tej, która wędruje z nami w wiele różnych miejsc) mam rękawiczki i maseczkę do resuscytacji (wielkość pakietu jest dostosowana do wielkości torebki). Zboczenie zawodowe? Nie. Dbanie o własne bezpieczeństwo. Nigdy nie chciałabym znaleźć się w sytuacji, gdy udzielona przeze mnie pomoc ograniczy się do wezwania pogotowia tylko dlatego, że nie miałam przy sobie rękawiczek czy maseczki do resuscytacji.
Moja torebka i jej zawartość.

Pamiętaj!
  • Mając na rękach rękawiczki nie dotykaj swojej twarzy, oczu, nie poprawiaj włosów.
  • Zdejmując rękawiczki po udzieleniu pierwszej pomocy nie dotykaj skóry rąk, nie zdejmuj rękawiczek zębami.
  • Rękawiczki zdejmuj tak, aby wywinąć je na zewnątrz.
  • Po zdjęciu rękawiczki włóż do plastikowego worka, zawiąż go. Jeśli na miejsce zdarzenia wezwałeś Zespół Ratownictwa Medycznego, spytaj czy mogą zabrać zużyte przez Ciebie rękawiczki. 
 Jak prawidłowo zdejmować zużyte rękawiczki? 



Chcesz dowiedzieć się więcej na temat zakażeń wirusem HIV?
Skorzystaj z publikacji „Co musisz wiedzieć o HIV iAIDS bez względu na to gdzie mieszkasz i pracujesz”

wtorek, 24 grudnia 2013


Życzymy Wam Świąt spokojnych, spędzonych w ciepłej rodzinnej atmosferze. 
Aby upłynęły Wam bez niespodzianek, w zdrowiu i z uśmiechami na twarzach.
Kasia z małymi Ratowniczkami.

środa, 18 grudnia 2013

Kuchenne rewolucje i... oparzenia.

Święta coraz bliżej. Zaraz zacznie się gotowanie, pieczenie, ubieranie choinki. Czy Wasze dzieciaki pomagają Wam w kuchni? Tłumaczycie im, dlaczego to mama lub tata miesza zupę w garnku i wkłada ciasteczka do piekarnika? Czy Wasze dzieci wiedzą, czym grozi dotknięcie gorącego garnka?

Jakiś czas temu przygotowywałam niedzielny obiad. Dziewczynki bawiły się z tatą w pokoju, kiedy podczas wkładania naczynia żaroodpornego dotknęłam gorącego wnętrza piekarnika (używacie rękawic kuchennych, prawda? Ja czasami zapominam, że mam ich dwie pary).


Ja: „ałaaaaaa” ( pod nosem wypowiedziałam jeszcze kilka epitetów).
Zuzia: Co się stało?
Ja: Oparzyłam się w rękę.
Zuzia: To włóż ją pod wodę.
Oczywiście, rękę zanurzyłam w strumieniu wody, który zaczął wypływać z odkręconego kranu. Ale skąd ona wie, co ja mam zrobić?


Oparzenia powstają na skutek działania na naszą skórę któregoś z trzech czynników:
  • ciepła (oparzenia termiczne);
  • prądu (oparzenia elektryczne);
  • środków chemicznych (oparzenia chemiczne).

Co robimy, kiedy doszło do oparzenia?
Schładzaj oparzone miejsce zimną wodą.
  1. Oceń stan poszkodowanego.
  2. Zdejmij z poszkodowanego odzież (nie zdzieraj jej na siłę, jeśli jest wtopiona w skórę, wytnij ją dookoła).
  3. Zdejmij biżuterię, która znajduje się w pobliżu oparzonej części ciała (złoto i srebro przewodzą ciepło i mogą powodować dodatkowe uszkodzenia).
  4. Schładzaj oparzone miejsce zimną wodą przez ok. 15 minut, lub do ustąpienia bólu.
  5. Jeżeli posiadasz opatrunek hydrożelowy, załóż go bezpośrednio na ranę.
  6. Jeżeli oparzenie dotyczy dużych powierzchni ciała, schładzaj je zimną wodą przez minutę a następnie obłóż zimnymi okładami na ok. 15 minut lub do ustąpienia bólu.
  7. Ranę oparzeniową zabezpiecz delikatnym opatrunkiem osłaniającym.
Opatrunek hydrożelowy połóż bezpośrednio na ranę

Pamiętaj!

Oparzonego miejsca nie smaruj żadnymi kremami, maściami, pudrami, kurzym jajkiem.

Nie dezynfekuj oparzonego miejsca. Nie smaruj go spirytusem!

Nie przekłuwaj powstałych pęcherzy!


Każde oparzenie u naszego dziecka a w szczególności takie,  po którym pojawiły się pęcherze, wymaga konsultacji z lekarzem, gdyż skóra dziecka jest o wiele bardziej wrażliwa, niż osoby dorosłej.

   



Wybaczcie brak rękawiczek na rączkach Małej Ratowniczki
 - niestety najmniejsze i tak spadały jej z rączek!

wtorek, 17 grudnia 2013

„Bądź rozważny, baw się grzecznie, a w Twoim domu będzie bezpiecznie!”

Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej ogłosił XVI edycję Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego dla dzieci i młodzieży.

W Polsce średnio rocznie wybucha ok. 150 tys. pożarów, w wyniku których śmierć ponosi ponad 500 osób, a kolejnych kilka tysięcy zostaje rannych. Najwięcej, bo ponad 400 osób rocznie, tj. ok. 80% wszystkich ofiar śmiertelnych, ginie w obiektach mieszkalnych (w mieszkaniach i domach prywatnych), czyli w miejscach, gdzie ludzie czują się najbezpieczniej. Tragedie ludzkie bywają często następstwem niewiedzy, warto więc, aby nawet najmłodsi wiedzieli co może się stać, gdy nie przestrzegamy podstawowych zasad bezpieczeństwa w naszych domach.

Ideą tegorocznego konkursu jest zainteresowanie młodego pokolenia tematem szeroko rozumianego bezpieczeństwa (nie tylko pożarowego), kształtowanie właściwych postaw oraz podnoszenie świadomości zagrożenia, z jakim każdy z nas może spotkać się w codziennym życiu.

Temat konkursu 2013/2014 dotyczy bezpieczeństwa w domach i mieszkaniach. Hasło tegorocznej edycji brzmi: „Bądź rozważny, baw się grzecznie, a w Twoim domu będzie bezpiecznie!”

Zgodnie z regulaminem, do Komendy Głównej PSP trafią prace plastyczne wybrane wcześniej w szkołach (podczas eliminacji szkolnych). Centralna Komisja Konkursowa wybierze spośród nich prace finałowe oraz przyzna wyróżnienia. Terminy, ilość prac oraz kategorie konkursowe (w tym klasa i wiek uczestnika) określa regulamin.

W tegorocznej edycji nie przewiduje się eliminacji powiatowych i wojewódzkich, informacja o konkursie ukaże się na stronach internetowych komend wojewódzkich, powiatowych i miejskich PSP oraz, w miarę możliwości, także na stronach Urzędów Wojewódzkich.

Kategorie konkursowe obejmują uczniów klas I-VI szkoły podstawowej, gimnazjów oraz szkół specjalnych i specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych (do 18 roku życia). W swoich pracach uczestnicy mogą skorzystać z porad zamieszczonych na odwrocie kalendarza plakatowego KG PSP na 2014 rok, które dotyczą bezpieczeństwa w naszych domach. Szkoły są obowiązane do przysłania wybranych prac do Komendy Głównej PSP najpóźniej do 7 maja 2014 r. (z załączonymi protokołami).

Regulamin oraz wszystkie szczegóły znajdziecie pod adresem: http://straz.gov.pl/page/index.php?str=5259

piątek, 6 grudnia 2013

Czad - cichy zabójca.


Plakat kampanii "Nie dla czadu"
Matka Ratownik pracuje tam, gdzie pracuje. A że dostała na biurko materiały dotyczące akcji "Nie dla czadu" z dopiskiem "Wykorzystać podczas zajęć edukacyjnych", to wykorzystuje. A na poważnie - mam nadzieję, że dzisiejszy post spowoduje, że zastanowicie się, czy aby na pewno w Waszych domach i mieszkaniach możecie czuć się bezpiecznie oraz czy robicie wszystko, żeby to bezpieczeństwo zapewnić sobie i swoim bliskim.

Co roku Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej prowadzi kampanię społeczną „NIE dla czadu!”. „Celem kampanii jest przede wszystkim uświadomienie społeczeństwu istnienia niebezpieczeństw związanych z tlenkiem węgla oraz pokazanie, jak można zapobiegać zatruciom czadem. Dochodzi do nich, bo nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo niebezpieczne mogą być stosowane przez nas od lat praktyki dotyczące np. uszczelniania okien, czy też zaniedbania związane z przeglądem stanu technicznego przewodów kominowych i wentylacyjnych.”

Czym w ogóle jest czad i dlaczego jest taki niebezpieczny?
Tlenek węgla, popularnie nazywany czadem, to bezwonny, lżejszy od powietrza gaz, który blokuje dostarczanie tlenu do naszego organizmu (łączy się na stałe z hemoglobiną wypierając z niej cząsteczki tlenu), powodując uszkodzenia mózgu i innych narządów wewnętrznych, co w rezultacie może prowadzić do śmierci.
Tlenek węgla powstaje na skutek niepełnego spalania drewna, oleju, gazu, benzyny, nafty, propanu, węgla, ropy. Niepełne spalanie spowodowane jest brakiem odpowiedniej ilości tlenu, niezbędnej do zupełnego spalania. Czad może powstać także podczas pożaru. 

Skąd czad w naszym domu? 
Potencjalne źródła czadu w pomieszczeniach mieszkalnych to kominki, gazowe podgrzewacze wody (tzw. piecyki gazowe), piece węglowe, gazowe lub olejowe, kuchnie gazowe. 

Co sprawia, że w naszych domach możemy znaleźć się w niebezpieczeństwie? 
Szczelnie pozamykane okna, pozaklejane kratki wentylacyjne, brak otworów wentylacyjnych w drzwiach łazienkowych i brak regularnych kontroli drożności przewodów wentylacyjnych, kominowych.
Do zatruć tlenkiem węgla często dochodzi w mieszkaniach świeżo po remoncie, z nowymi piecami, nie mającymi indywidualnych przewodów napowietrzających, gdzie z przyczyn oszczędnościowych zlikwidowano (zasłonięto) przewody wentylacyjne, a okna i drzwi są zbyt szczelne. Mieszkanie doskonale szczelne „nie oddycha”. Ten brak dostępu tlenu może doprowadzić do tragedii. 


Jak zapobiegać zatruciu tlenkiem węgla? 
Przede wszystkim należy zapewnić stały dopływ świeżego powietrza do pieca gazowego, kuchenki gazowej, kuchni węglowej lub pieca oraz swobodny odpływ spalin. Ponadto należy regularnie sprawdzać prawidłowość działania urządzeń mogących być źródłem tlenku węgla, szczelność wewnętrznych instalacji gazowych, przewodów kominowych i wentylacyjnych oraz kanałów nawiewnych. 
Pamiętaj aby: 
  • zapewnić odpowiednią wentylacje pomieszczeń, 
  • dokonywać okresowych przeglądów instalacji wentylacyjnej i przewodów kominowych oraz ich czyszczenia, 
  • nie zasłaniać kratek wentylacyjnych i otworów nawiewnych, 
  • przy instalacji urządzeń i systemów grzewczych korzystać z usług wykwalifikowanej osoby,
  • użytkować sprawne technicznie urządzenia, 
  • w przypadku wymiany okien na nowe, sprawdzić poprawność działania wentylacji, 
  • nie zostawiać samochodu w garażu z włączonym silnikiem, nawet jeżeli drzwi do garażu pozostają otwarte, 
  • nie spalać niczego w zamkniętych pomieszczeniach, jeśli nie są wentylowane, 
  • rozmieścić czujki tlenku węgla w tej części domu, w której śpi Twoja rodzina. 
Objawy zatrucia tlenkiem węgla. 
  • ból głowy;
  • zawroty głowy;
  • nudności;
  • wymioty;
  • osłabienie;
  • duszność;
  • senność;
  • śpiączka.

Postępowanie w przypadku podejrzenia zatrucia tlenkiem węgla. 
  1. Pamiętaj o własnym bezpieczeństwie! 
  2. Jeśli jest to możliwe, wynieś poszkodowanego z zagrożonego miejsca. Jeżeli nie masz takiej możliwości, otwórz wszystkie możliwe okna i drzwi w pomieszczeniu i w pomieszczeniach obok. 
  3. Oceń stan poszkodowanego (sprawdź przytomność i oddech). 
  4. Wezwij pomoc. 
  5. Kontroluj stan poszkodowanego co minutę. 
  6. Jeżeli jest to konieczne rozpocznij resuscytację krążeniowo – oddechową.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Nagłe Zatrzymanie Krążenia - czy Resuscytacja Krążeniowo Oddechowa naprawdę nie jest trudna?

„Każdego roku u około 400,000 Europejczyków występuje nagłe i niespodziewane NZK, z czego w ok. 350,000 przypadkach zdarza się to poza szpitalem. Nagłe Zatrzymanie Krążenia poza szpitalem może zdarzyć się wszędzie, na przykład na ulicy, w miejscu pracy, w czasie ćwiczeń rekreacyjnych oraz innego typu wysiłku fizycznego. Aktualnie mniej niż jedna osoba na dziesięć przeżywa to zdarzenie. Podjęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO) przez świadków zdarzenia może spowodować 2-3 krotny wzrost przeżywalności. Niestety na dzień dzisiejszy tylko w 1 przypadku na 5 zdarzeń pozaszpitalnego nagłego zatrzymania krążenia podejmowana jest resuscytacja.*

Jak rozpoznać czy doszło do Nagłego Zatrzymania Krążenia?
Początek postępowania jest Wam już znany, z postu „Mamo, mamo słyszysz mnie...”
  1. Rozejrzyj i upewnij się, że miejsce do którego chcesz podejść jest bezpieczne.  
  1. Podchodząc do poszkodowanego spróbuj nawiązać z nim kontakt słowny, pytając głośno: „słyszysz mnie? Co się stało?”
  1. Klęknij przy poszkodowanym i delikatnie potrząśnij go za ramiona. Ponownie głośno zapytaj: „Czy wszystko w porządku?”
  1. Jeżeli poszkodowany nie reaguje, a Ty jesteś sam, głośno wołaj o pomoc. Jeśli są wokół Ciebie inni świadkowie zdarzenia, poproś jednego z nich, aby podszedł do Ciebie.
  1. Jeżeli poszkodowany leży na brzuchu, odwróć go na plecy, a następnie udrożnij jego drogi oddechowe poprzez odchylenie głowy do tyłu i uniesienie żuchwy.
  1. Utrzymując drożność dróg oddechowych sprawdź, czy poszkodowany oddycha. W pierwszych minutach zatrzymania krążenia poszkodowany może słabo oddychać lub wydawać nieregularne westchnięcia, których nie należy mylić z prawidłowym oddechem. Jeżeli nie jesteś pewien czy oddech jest prawidłowy (w przeciągu 10 sekund nie usłyszałeś, nie wyczułeś, nie zauważyłeś co najmniej dwóch równomiernych oddechów poszkodowanego) działaj tak, jakby oddech był nieprawidłowy.
  1. Poproś świadka zdarzenia który z Tobą został, aby wezwał pomoc. Jeżeli jesteś sam, zadzwoń pod numer 999 lub 112. Poszkodowanego pozostaw tylko wtedy, kiedy musisz iść wezwać pomoc.  
  1. Jeżeli poszkodowany nie oddycha, lub jego oddech jest nieprawidłowy rozpocznij uciskanie klatki piersiowej poszkodowanego:
    • uklęknij obok poszkodowanego,
    • ułóż nadgarstek jednej ręki na środku jego klatki piersiowej,
    • ułóż nadgarstek drugiej dłoni na grzbiecie dłoni leżącej na klatce piersiowej poszkodowanego,
    • spleć palce obu dłoni i upewnij się, że nie będziesz uciskał żeber (Zdj. 1),
    • ustaw ramiona prostopadle do klatki piersiowej poszkodowanego,
    • przez cały czas miej ręce wyprostowane w łokciach (Zdj.2),
    • uciskaj mostek na głębokość 5 cm,
    • po każdym uciśnięciu zwolnij nacisk na klatkę piersiową, nie odrywając rąk od mostka,
    • wykonaj 30 uciśnięć klatki piersiowej.

    Zdj.1 Ułożenie rąk na klatce piersiowej.

    Rys. 2 Technika uciskania klatki piersiowej.
  1. Wykonaj dwa oddechy ratownicze:
    • udrożnij drogi oddechowe poszkodowanego, odchylając jego głowę i unosząc żuchwę,
    • zaciśnij skrzydełka nosa poszkodowanego (użyj palca wskazującego i kciuka dłoni, którą masz umieszczoną na czole poszkodowanego),
    • weź normalny wdech i obejmij szczelnie usta poszkodowanego swoimi ustami (Zdj. 3),
    • wdmuchuj powietrze do ust poszkodowanego przez około 1 sekundę (jak przy normalnym oddychaniu) i obserwuj, czy unosi się klatka piersiowa,
    • utrzymując odgięcie głowy i uniesienie żuchwy, odsuń swoje usta od ust poszkodowanego i obserwuj, czy podczas wydechu opada jego klatka piersiowa.
    • jeżeli nie potrafisz wykonać oddechów ratowniczych wykonuj nieprzerwanie uciśnięcia klatki piersiowej z częstością 100/120 uciśnięć na minutę.
    • oddechy ratownicze powinny być wykonywane nie dłużej niż 5 sekund.
Zdj. 3 Wykonywanie oddechów ratowniczych
  1. Ponownie ułóż dłonie na środku klatki piersiowej poszkodowanego i wykonaj kolejnych 30 uciśnięć klatki piersiowej.
  2. Kontynuuj uciskanie klatki piersiowej i oddechy ratownicze w stosunku 30 : 2. 
  3. Jeżeli w miejscu, w którym się znajdujesz dostępny jest Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny poproś o jego przyniesienie lub zrób to sam, włącz go i wykonuj polecenia głosowe.
Algorytm podstawowych zabiegów resuscytacyjnych. Wytyczne ERC 2015.

Kiedy mam sprawdzić stan poszkodowanego?
W celu sprawdzenia stanu poszkodowanego, resuscytację krążeniowo–oddechową  przerywamy tylko wtedy, gdy poszkodowany poruszy się, otworzy oczy, zacznie prawidłowo oddychać. W innym przypadku nie przerywamy czynności resuscytacyjnych.

Do kiedy mam prowadzić czynności resuscytacyjne?
  • do przybycia wykwalifikowanych służb ratowniczych i przejęcia przez nie działania, 
  • do momentu, gdy poszkodowany poruszy się, otworzy oczy i zacznie prawidłowo oddychać, 
  • do wyczerpania własnych sił.

Pamiętaj!
Czynności resuscytacyjne wykonujemy u poszkodowanego, który leży na płaskiej, twardej powierzchni, jaką jest podłoga. 

Chcesz się prawidłowo nauczyć wykonywania resuscytacji krążeniowo - oddechowej? 
Zapisz się na kurs pierwszej pomocy, na którym będziesz miał możliwość przećwiczyć wszystkie opisane czynności na fantomie.

*Informacja prasowa z akcji Europejski Dzień Przywracania Czynności Serca

niedziela, 1 grudnia 2013

Ratuj dzielnie, że ho, ho bo nie trudna RKO!

Przygotowując dla Was kolejny post przypomniał mi się pewien wierszyk. 
Będzie on doskonałym wstępem do kolejnej dawki wiadomości, która na blogu ukarze się już niebawem. Podczas nauki Resuscytacji Krążeniowo - Oddechowej recytował go dr n. med. Grzegorz Gałuszka.
"Ratowanie miły panie
trzeba oprzeć na tym planie.
Wypełniając schemat cały
z góry sukces twój nie mały
Do człowieka podejdź śmiało,
sprawdź reakcję, potem ciało.
Spytaj głośno, – co ci jest?
może zrobi jakiś gest.
Brak reakcji na pytanie
działaj dalej drogi panie.
Poklep szybko po ramieniu
byś go nie miał na sumieniu.
Kiedy człowiek się nie rusza znak, że znika z niego dusza.
Krzycz i wołaj na ratunek,
bo niemały masz frasunek.

Patrz czy człeka coś nie dusi
on nic sam już nie wykrztusi.
Sprawdź, co w ustach się znajduje
on już tego nie wypluje.
Potem dłoń na czoło połóż
palce dwa pod brodę dołóż.
Odchyl głowę mocno w tył
by powietrza przepływ był.

Sprawdź czy człowiek ci oddycha
dziesięć sekund – cała dycha.
Znowu fiasko trudna rada
akcja e-R się zapowiada.

Za telefon szybko chwytaj
pomoc wzywaj, nic nie pytaj.

Nim ostatni dzwon uderzy
odsłoń jemu tors z odzieży.
Chór anielski śpiewa już
więc ty szybko dłonie złóż.
Nie w modlitwę, lecz na mostek
tak od szyi na pięć kostek.
Pracuj równo w tempie stu,
lecz nie połam żeber mu.
Do trzydziestu razy gnieć
płomień życia w człeku wznieć.

Teraz oddech miły panie
a to trudne jest zadanie.
Dwa wdmuchnięcia bez przesady
nikt ci nie da lepszej rady.
Wtłocz z pół litra, jak wieść niesie
klatka lekko mu się wzniesie.
Do sekundy dmuchaj dawkę
drugą taką samą stawkę.

W dwie minuty ratowniku
tych czynności masz bez liku.
Tu trzydzieści, tam dwa razy
i pięć cykli – bez urazy.
Tak rytmicznie powtarzając
parametrów nie zmieniając.

Trwaj i działaj w miejscu tym
aż przywrócisz oddech w nim.
Choć medyków już wołałeś
lecz odzewu nie dostałeś.
Ratuj dzielnie, że ho, ho
bo nie trudna RKO".
 

czwartek, 21 listopada 2013

Mamo, mamo słyszysz mnie?! Mamo, co się stało?! - czyli postępowanie z poszkodowanym nieprzytomnym.

Jesteś sam lub sama w domu z dzieckiem. Nagle zaczyna kręcić Ci się w głowie, próbujesz coś powiedzieć, wydaje Ci się że sięgasz po telefon i.... budzisz się nieświadomy tego co się stało, a nad Tobą stoi zapłakany kilkulatek. Wiem co teraz sobie myślisz - że nie ma opcji, rodzice są przecież niezniszczalni, nigdy coś takiego się nie wydarzy! A może jednak? Sytuacja, w której mamie, tacie, babci czy dziadkowi coś się stało jest dla dziecka w każdym wieku bardzo dużym przeżyciem, zwłaszcza jeżeli jest tego świadkiem. Reakcja malucha uzależniona jest nie tylko od jego wieku. Jeśli podczas zabawy nauczycie swoje dzieciaki jak powinny zachować się gdy komuś z opiekujących się nim dorosłych coś się stanie, trauma na pewno będzie o wiele mniejsza.

Dzieciaki doskonale wiedzą jak należy udrożnić drogi oddechowe, sprawdzić oddech i ułożyć poszkodowanego w pozycję bezpieczną. Cały schemat postępowania jest bardzo łatwy do zapamiętania, a ułożenie osoby dorosłej w pozycji bezpiecznej nie sprawia dzieciakom większej trudności.

Do rzeczy...
Utrata przytomności to stan zaburzenia świadomości, w którym osoba nie reaguje na żadne bodźce zewnętrzne. Powodów utraty przytomności może być wiele. Począwszy od urazu, poprzez różnego rodzaju stany chorobowe, do zatruć włącznie.

Wyobraź sobie, że wracasz z pracy czy ze spaceru do domu i widzisz leżącego na chodniku człowieka. Co zrobić? Jak się zachować?
  1. Rozejrzyj się wokoło i upewnij się, że miejsce do którego chcesz podejść jest bezpieczne.
  1. Podchodząc do poszkodowanego spróbuj nawiązać z nim kontakt słowny, pytając głośno: „Słyszysz mnie? Co się stało?”
  1. Klęknij przy poszkodowanym i delikatnie potrząśnij go za ramiona. Ponownie  głośno zapytaj: „Czy wszystko w porządku?” (Zdj. 1)
    Zdj.1
  1. Jeżeli poszkodowany nie reaguje, a jesteś sam, głośno wołaj o pomoc. Jeśli są wokół Ciebie inni świadkowie zdarzenia, poproś jednego z nich, aby podszedł do Ciebie.
  1. Jeżeli poszkodowany leży na brzuchu i nie masz możliwości sprawdzenia w tej pozycji czy oddycha odwróć go na plecy, a następnie udrożnij jego drogi oddechowe, poprzez odchylenie głowy do tyłu i uniesienie żuchwy (Zdj.2).
-        Umieść jedną rękę na czole poszkodowanego i delikatnie odegnij jego głowę do tyłu.
-        Dwa palce drugiej ręki umieść na żuchwie poszkodowanego a następnie unieś ją delikatnie do góry. 


  1. Utrzymując drożność dróg oddechowych sprawdź, czy poszkodowany oddycha. Używamy do tego naszych trzech zmysłów: wzroku, słuchu i czucia (Zdj.3). Pochyl głowę nad ustami poszkodowanego:
    •  oceń wzrokiem ruchy klatki piersiowej, 
    •  nasłuchuj przy ustach poszkodowanego szmerów oddechowych,
    • staraj się wyczuć ruch powietrza na swoim policzku.
Ocenę oddechu wykonuj 10 sekund.
                                            Zdj.2                                                                                               Zdj. 3
  1. Wezwij pomoc.
Zrób to samodzielnie dzwoniąc pod numer 999 lub 112, albo poproś świadka zdarzenia, który z Tobą został. Jeżeli oddech poszkodowanego jest prawidłowy, kontroluj jego stan co minutę. Jeżeli musisz odejść od poszkodowanego w celu wezwania pomocy, ułóż go w pozycji bezpiecznej.
Technika układania w pozycji bezpiecznej.
  1. Uklęknij przy poszkodowanym.
  1. Rękę bliższą Tobie ułóż pod kątem prostym w stosunku do ciała poszkodowanego i jeśli to możliwe, zegnij ją w łokciu tak, aby dłoń ręki była skierowana do góry (tak jakbyś chciał, żeby poszkodowany Ci pomachał) (Zdj. 1).
    Zdj. 1
  1. Złap dalszą rękę poszkodowanego i przełóż ją w poprzek klatki piersiowej, przykładając ją do bliższego Tobie policzka poszkodowanego. Cały czas przytrzymuj swoją dłonią dłoń poszkodowanego (Zdj 2).
    Zdj. 2
  1. Drugą ręką chwyć za dalszą nogę poszkodowanego i podciągnij ją ku górze, nie odrywając stopy od podłoża (Zdj. 3).
    Zdj. 3
  1. Pociągnij za zgiętą nogę tak, aby poszkodowany obrócił się na bok w Twoim kierunku (Zdj. 4).
  1. Ułóż nogę, za którą przetaczałeś poszkodowanego w taki sposób, aby staw kolanowy i biodrowy były zgięte pod kątem prostym (Zdj. 5).
Zdj. 4                                       Zdj. 5
  1. Udrożnij drogi oddechowe poszkodowanego i skontroluj oddech.
  2.  Regularnie sprawdzaj oddech poszkodowanego.

Pozycja bezpieczna zapewnia drożność dróg oddechowych, umożliwia kontrolę stanu poszkodowanego i ponowne ułożenie na plecach w celu rozpoczęcia resuscytacji krążeniowo - oddechowej, minimalizuje również możliwość dalszych uszkodzeń ciała poszkodowanego.

Dzieciaki wiedzą, że gdyby coś się stało mamie, tacie lub innej osobie, która jest z nimi w domu, mają szybciutko pobiec do sąsiadki i ją przyprowadzić. A co jeśli nikogo nie będzie w domu? Mają wyjść na klatkę schodową i głośno wołać o pomoc lub samodzielnie zadzwonić na pogotowie.

wtorek, 29 października 2013

Podstawowe zasady udzielania pierwszej pomocy - czyli jak zachować się na miejscu zdarzenia.



Od czego zacząć? Czego nie powinienem robić? Jak się zachować? Te pytania pojawiają się w głowie każdej osoby, która chce udzielić pierwszej pomocy. Mam nadzieję, że poniższe dziesięć punktów pomoże Wam na nie odpowiedzieć. Macie jakieś wątpliwości, inne pomysły, chcecie o coś dopytać? Śmiało! Piszcie, komentujcie: twórzmy tego bloga razem.

1.            Oceń sytuację - sprawdź czy nie grozi Ci żadne niebezpieczeństwo.

Bezpieczeństwo osób udzielających pierwszej pomocy jest rzeczą najważniejszą. Do poszkodowanego podchodzimy tylko wtedy, gdy jesteśmy pewni, że nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo. Zanim wykonasz pierwsze kroki w kierunku osoby leżącej na środku chodnika zastanów się, co mogło spowodować, że została poszkodowana. Może na głowę spadły jej sople lodowe, których część nadal wisi na dachu? Spójrz na poszkodowanego, czy nie trzyma w ręku niebezpiecznego przedmiotu, a może coś takiego leży obok niego?  Może na jednym z samochodów który brał udział w wypadku znajdują się tabliczki informujące, że przewozi on substancje niebezpieczne? Nie wbiegaj na ulicę do potrąconego pieszego, jeśli nie jesteś pewien, że ruch samochodów został zatrzymany.

2.            Zabezpiecz miejsce zdarzenia. 

Jeżeli jest to wypadek samochodowy, zaraz po wyjściu z samochodu załóż na siebie kamizelkę odblaskową. Swoje auto ustaw na poboczu tak, abyś po zmroku mógł oświetlić światłami miejsce zdarzenia. Przyszykuj gaśnicę i apteczkę. Rozstaw trójkąty ostrzegawcze,  wyłącz zapłon i zaciągnij hamulec ręczny w uszkodzonym pojeździe (o ile oczywiście istnieje taka możliwość).  Pamiętaj, że miejscem zdarzenia może być także dom, szkoła, podwórko. Jeśli podchodzisz do poszkodowanego, wokół którego jest mnóstwo szkieł, odsuń je, bo w chwili gdy przy nim klękniesz, szkła mogą wbić się w Twoje nogi, czy ręce. Zabezpiecz siebie, jako ratownika. Załóż na ręce rękawiczki lateksowe! To bardzo ważne, bo jak już wcześniej wspomniałam, nasze bezpieczeństwo jest sprawą priorytetową! 

3.          Oceń stan poszkodowanego.

Jeżeli miejsce, do którego chcesz podejść jest bezpieczne powoli podejdź do poszkodowanego. Spróbuj nawiązać z nim kontakt słowny, jeżeli nie reaguje na Twoje pytania sprawdź przytomność i oddech.  Pamiętaj, że za chwilę będziesz wzywać pogotowie i bardzo istotnym elementem jest podanie informacji o tym, czy poszkodowany jest przytomny, czy ma zachowane podstawowe funkcje życiowe. 

4.            Wezwij pomoc.

Tu do dyspozycji mamy aż 4 podstawowe numery alarmowe: 999, 998, 997 oraz 112. Co powiedzieć i w jakiej kolejności?

5.            Oczekując na służby ratunkowe udziel pomocy poszkodowanemu.

Jeśli możesz bezpiecznie podejść do poszkodowanego, rozpocznij udzielanie pierwszej pomocy.

6.            Nigdy nie zostawiaj poszkodowanego samego, chyba że musisz wezwać pomoc.

Stan poszkodowanego w każdej chwili może się pogorszyć. Może on stracić przytomność, zacząć wymiotować, dostać ataku drgawek. Jeśli będziesz obok niego, jesteś w stanie zareagować i odpowiednio ułożyć poszkodowanego. Gdy zostanie sam, może dojść do niedrożności dróg oddechowych czy zakrztuszenia się treścią żołądkową – oba przypadki prowadzą do zatrzymania oddechu.

Wyjątek od tej sytuacji stanowi konieczność wezwania pomocy. Niestety, tak to czasem bywa, że telefon rozładowuje nam się w najmniej oczekiwanym momencie a  w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby ją wezwać. Odchodząc od poszkodowanego, ułóż go w pozycji bezpiecznej.

7.            Nie podawaj poszkodowanemu nic do jedzenia i picia, nie podawaj alkoholu, nie pozwalaj palić tytoniu, nie podawaj żadnych leków.

Powody, dla których nie podajemy poszkodowanym niczego do jedzenia czy picia, są dwa. Po pierwsze, poszkodowany może zachłysnąć się podczas spożywania posiłku czy napoju, a po drugie - nigdy nie wiemy, czy po szczegółowych badaniach nie okaże się, że musi być operowany – wtedy lepiej, aby jego żołądek był pusty.

Dlaczego nie podajemy alkoholu? Alkohol, który krąży w krwi poszkodowanego, może zamazywać obraz wykonywanych później badań. Dodatkowo może opóźnić zabiegi operacyjne. Poza tym rozszerza naczynia krwionośne i rozrzedza krew, a co za tym idzie - może zwiększyć krwawienie.

Przedostanie się nikotyny do krwiobiegu uwalnia adrenalinę i noradrenalinę. W wyniku ich działania wzrasta częstotliwość bicia serca i zwiększa się zużycie przez nie tlenu. Obecność we krwi produktów spalania papierosów pogłębia deficyt tlenu. Dodatkowo dochodzi do zwężenia naczyń wieńcowych. Tak więc, mięsień sercowy musi dodatkowo uporać się ze zwiększonym oporem wieńcowym, deficytem tlenu i toksycznym tlenkiem węgla.

Leki? Jak sama nazwa wskazuje podaje je lekarz, lub inna osoba uprawniona (ratownik medyczny, pielęgniarka). Pamiętaj, że lek który działa przeciwbólowo na Twój organizm, może zupełnie inaczej zadziałać na poszkodowanego. Nie wiesz, czy ta przypadkowo napotkana osoba nie jest na któryś ze składników leku uczulona. Jeśli poszkodowany ma przy sobie leki, które zażywa na stałe, podaj mu opakowanie tak, aby sam mógł je sobie zaaplikować. 

8.            Nie przenoś poszkodowanego chyba, że pozostanie w miejscu zdarzenia zagraża jego życiu.

Udzielając pierwszej pomocy, nie jesteśmy w stanie określić wszystkich urazów, które mogły wystąpić u poszkodowanego – szczególnie urazów kręgosłupa, czy obrażeń narządów wewnętrznych. Bardzo często świadkowie zdarzenia wyjmują na siłę z pojazdów osoby poszkodowane, które są przytomne i spokojnie mogłyby siedząc w aucie poczekać na przyjazd zespołów ratownictwa medycznego. Tak samo dzieje się z potrąconymi – są brani na ręce, przenoszeni na pobocze, a pod głowę podkłada im się bluzy, czy koce. Niestety, w wielu takich sytuacjach może dojść do pogłębienia urazów, których doznał poszkodowany. Pamiętajcie, że jeśli poszkodowany jest przytomny i nie ma żadnych poważnych krwotoków a miejsce w którym się znajduje jest bezpieczne – zostawmy go tam, kontrolując co minutę jego stan. Oczywiście i w tym przypadku są wyjątki od reguły. Nagłe zatrzymanie krążenia, duży krwotok, którego nie da się zatamować w pozycji, w której znajduje się poszkodowany, objawy wstrząsu,  palący się samochód, samochód znajdujący się na zboczu, duże zadymienie – to takie sytuacje, w których priorytetem jest ewakuacja poszkodowanego. 

9.            Chroń poszkodowanego przed skrajnymi temperaturami.

Osoby poszkodowane - szczególnie te, które doznały różnego rodzaju urazów, bardzo szybko tracą ciepło. Dlatego istotnym elementem udzielania pierwszej pomocy jest okrycie poszkodowanego. Czego użyć? Foli NRC, koca, kurtki płaszcza – jednym słowem tego, co akurat mamy w pobliżu. 

10.        Rozmawiaj z poszkodowanym, a jeśli jest nieprzytomny mów do niego.
Tak, wiem że dziwne może wydawać się mówienie do kogoś, kto w ogóle nie reaguje na nasze słowa bo ma cały czas zamknięte oczy, ale słuch jako zmysł, wyłącza się jako ostatni. Dlatego osoby nieprzytomne często słyszą to, co się wokół nich dzieje. O czym rozmawiać z poszkodowanym? Zapytaj, co go dokładnie boli, czy jest na coś uczulony, czy przyjmuje na stałe jakieś leki, czy leczy się na coś. Jeśli jest to kobieta, spytaj delikatnie, czy nie jest w ciąży. Te informacje będziesz mógł przekazać członkom Zespołu Ratownictwa Medycznego w sytuacji, gdyby poszkodowany tuż przed jego przyjazdem straci przytomność.

piątek, 18 października 2013

Muszę czy nie muszę? Czyli jak to jest z tym udzielaniem pierwszej pomocy.


Większość kursów pierwszej pomocy które prowadzę rozpoczynam od zadania słuchaczom pytania – kto powinien udzielać pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia? Jest to chwila, w której na sali robi się szum, kursanci patrzą po sobie i po kilku chwilach pada odpowiedź - każdy z nas.

Rzeczywistość jest niestety inna. 
W wielu przypadkach świadkowie zdarzenia ograniczają się do wezwania pogotowia ratunkowego (bez sprawdzenia chociażby oddechu u poszkodowanego), a pozostali albo robią zdjęcia, albo nagrywają to, co się dzieje na miejscu zdarzenia i krytykują działania służb ratunkowych (bo przecież wiedzą najlepiej jak lekarze, ratownicy medyczni czy strażacy powinni zachowywać się podczas prowadzonych działań). Najgorsze są sytuacje kiedy obok znajdującego się w rowie auta czy motocykla przejeżdżają inni użytkownicy dróg i nie zatrzymują się, żeby sprawdzić czy te pojazdy zostały pozostawione po kolizji i oczekują na pomoc drogową, czy może w środku znajdują się poszkodowani.

Obowiązek udzielania pierwszej pomocy reguluje kilka aktów prawnych:
  • art. 162 kodeks karnego
  • art. 4 ustawy o państwowym ratownictwie medycznym
  • art. 44 ustawy prawo o ruchu drogowym
  • art. 93 kodeksu wykroczeń
  • art. 207 kodeksu pracy
Przytoczę Wam tylko jeden z artykułów, o którym mówię zawsze. - art. 162. Kodeksu Karnego
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Zdaję sobie sprawę, że ten wpis może zniechęcać ale nie o to chodzi. Chcę Wam uświadomić, że każdy z nas ma obowiązek udzielenia pierwszej pomocy osobie znajdującej się w stanie zagrożenia życia. Oczywiście mówimy tu o sytuacji kiedy nam, jako udzielającym pomocy nic nie grozi. Nikt z nas nie ma obowiązku narażania własnego życia w celu ratowania innej osoby, wręcz przeciwnie działać nam wolno tylko wtedy gdy jest bezpiecznie (ale o tym w kolejnych postach).

Kolejne pytanie - dlaczego nie udzielamy pierwszej pomocy?
I tu pada mnóstwo odpowiedzi – bo nie umiem, bo mogę zrobić krzywdę, bo mogę zniszczyć ubranie. Jaką krzywdę możemy zrobić poszkodowanemu, który ma niedrożne drogi oddechowe i nie oddycha? Co dla nas było by ważniejsze? Zabezpieczona duża krwawiąca rana, a w konsekwencji uratowane życie czy nieuszkodzone spodnie? Zgodnie z art. 5.2  ustawy o państwowym ratownictwie medycznym możemy poświęcić mienie w celu ratowania ludzkiego życia. Wiele osób mówi – nie chcę się włóczyć po sądach, a jak coś pójdzie nie tak – mogę pójść do więzienia. Jeśli będziemy postępować zgodnie z kilkoma prostymi zasadami i nie przekroczymy swoich uprawnień – do więzienia na pewno nie pójdziemy. Dodatkowo jako osoby udzielające pierwszej pomocy traktowani jesteśmy jak funkcjonariusz publiczny na służbie (reguluje to kodeks karny).

Dlaczego?


Wiele osób może pomyśleć, że zwariowałam ucząc moje dzieci resuscytacji na fantomie, którego nie potrafią tak naprawdę samodzielnie ucisnąć. W naszym domu bardzo często pojawia się różnego rodzaju sprzęt do nauki pierwszej pomocy, a dziewczynki ciekawe wszystkiego dopytują - co to, po co, pokaż jak się ratuje. Córki zabieram ze sobą praktycznie wszędzie. Pewnego dnia prowadziłam zajęcia dla Grupy Ratownictwa PCK Ostrowiec Św. Wyjęłam fantoma, a moja 4 latka bez słowa podeszła do niego, ułożyła rączki i spytała - to tak? Teraz dla moich córek jest to zabawa - a przez zabawę wiele możemy takich 4 latków nauczyć.

Zdjęcie, które zostało zrobione Zuzi podczas tych zajęć wrzuciłam na facebooka i podpisałam niemalże takim samym opisem jak ten na blogu. Oprócz kilkudziesięciu lajków moi znajomi zaczęli pisać, że super, że oni nie umieją udzielać pierwszej pomocy, że też by chcieli uczyć tego swoje dzieci. Zdjęcie zostało kilkakrotnie udostępnione z podpisem – godne naśladowania. Troszkę mnie to zdziwiło ale zrozumiałam, że wokół mnie nadal jest mnóstwo osób które o udzielaniu pierwszej pomocy rozmawiały ostatni raz na kursie prawa jazdy lub na zajęciach w liceum/technikum.

Udzielanie pierwszej pomocy nie jest niczym trudnym i warto „bawić się” w to z dzieciakami już od najmłodszych lat. Dzięki temu wykształcimy w nich wrażliwość na ludzką krzywdę i nauczymy odpowiedniego postępowania w sytuacjach kryzysowych.

Dlatego ten blog.
O pierwszej pomocy, o tym jak się zachować gdy dojdzie do wypadku i jak uczyć nasze dzieciaki.
Chciałabym aby ten blog stał się miejscem, w którym będziemy mogli wymieniać się doświadczeniami, pomysłami. Miejscem dzięki któremu, wraz z moimi córkami zachęcimy Was do uczestnictwa w kursach pierwszej pomocy...